Wielkie polowanie i bramkowe nawałnice – Bundesliga 2008/09

Sezon 2008/09 w Bundeslidze był niezwykle emocjonującym przeżyciem dla fanów niemieckiej piłki. Niesamowite zwroty akcji, piękne bramki i porywające spotkania – tego doświadczyliśmy w ówczesnych rozgrywkach. Trzymająca w napięciu walka o tytuł do ostatniej kolejki rozgrzewała serca kibiców, czekających na triumf ukochanych drużyn. Również nie obyło się bez sensacyjnych rezultatów. Coraz więcej młodych talentów znajdowało się na ustach widzów z całego świata. Wschodzące gwiazdy piłki nożnej dodawały oliwy do ognia, sprawiając, że sezon ten stał się bardzo ekscytujący.

Po trupach do celu


W Bundeslidze spodziewano się wyrównanego sezonu, ale ostateczny rezultat przeszedł najśmielsze oczekiwania. Na parę kolejek przed końcem rozgrywek w grze o tytuł mistrzowski pozostały cztery drużyny: VFL Wolfsburg, Bayern Monachium, VFB Stuttgart oraz Hertha Berlin. Wszystkie drużyny miały swoje atuty, jednak niełatwo było określić faworyta. VFL Wolfsburg miał niezwykle zgraną ekipę, która nie zatrzymywała tempa. Początkowo nie zachwycała, wydawała się zwykłym średniakiem z nieszczelną defensywą. Z czasem jednak wyniki się poprawiały, a runda wiosenna w wykonaniu Wilków to był pokaz prawdziwej siły i dominacji. Ekipa z Volkswagen Areny pozostała mocna w ofensywie, usprawniając przy tym grę defensywną. Duet snajperów Grafite – Dzeko fantastycznie się uzupełniał. Brazylijczyk z ciągiem na bramkę i dobrą techniką razem z potwornie mocnym w grze głową, świetnie ustawiającym się w ataku Bośniakiem był materiałem na sukces. Całą ofensywę nakręcał Zvjezdan Misimović. 26-letni bośniacki pomocnik stał się prawdziwym mózgiem zespołu, świetnie rozrzucał piłki do napastników, co poskutkowało ogromną liczbą asyst. Twórcą tego dzieła był Felix Magath, na którego nazwisko wielu piłkarzom do tej pory włos się jeży na głowie. Dwukrotny mistrz Niemiec z Bayernem Monachium to trener dla którego przygotowanie fizyczne stanowi gigantyczną rolę w prowadzeniu drużyny. Podczas swojej kariery trenerskiej dorobił się niechlubnego przezwiska Qualix (od niemieckiego qualen – torturować). Słowo „litość” nie znajduje się w jego słowniku. Przekonał się o tym między innymi Jacek Krzynówek, polski skrzydłowy występował w barwach Wilków za pracy Magatha. Pomimo tej złej renomy dyktatora, Niemiec potrafił zdobywać trofea, co udowodnił w Bayernie, który stał się jednym z jego głównych rywali w walce o mistrzostwo. Bawarczycy prowadzeni przez Jurgena Klinsmanna mierzyli naprawdę wysoko. Ważna była zarówno Bundesliga jak i Liga Mistrzów. Nieszczególnie wzmocnili się na początku sezonu, znaczącym transferem został następca kończącego karierę Olivera Kahna, ściągnięty za darmo bramkarz Benfiki Lizbona Hans-Jorg Butt. Korki na kołku zawiesił także Willy Sagnol. Bayern liczył na zdominowanie rozgrywek ligowych, lecz przeliczył się. Przez całą rundę jesienną nie objęli fotelu lidera, a inne zespoły niczym nie ustępowały utytułowanemu klubowi. Musieli szukać szansy w bezpośrednich pojedynkach z rywalami, które nie okazały się prostą sprawą. Remis ze Stuttgartem i porażka z Herthą zdecydowanie utrudniły Jurgenowi Klinsmannowi pracę.

4 kwietnia 2009 roku zbliżało się wyjazdowe spotkanie z prowadzącym w tabeli Wolfsburgiem. Całe Niemcy zacierały ręce na bezpośrednią batalię mogącą zaważyć o losach tytułu mistrzowskiego. Dodatkowym smaczkiem była szansa zemsty dla Magatha przeciwko byłemu pracodawcy. W 44 minucie wynik otworzył Christian Gentner, którego Bawarczycy w czasie rzutu rożnego pozostawili bez krycia. Gospodarze w wyśmienitych nastrojach schodzili do szatni, lecz już na początku drugiej połowy Bayern wyrównał stan meczu. Diego Benaglio wybronił świetny strzał głową Lucio, jednak dobitki nie mógł powstrzymać. Luca Toni wykorzystał sytuację i choć bramkarz Wilków wybił piłkę z bramki, to gol został uznany. Bawarczycy w bojowych nastrojach gotowi byli do dalszej walki o korzystny wynik. Niestety przed nimi zbliżał się prawdziwa burza z piorunami. W 63 minucie dośrodkowanie po ziemi Marcela Schäfera wykorzystał Edin Dzeko. Po trzech minutach Wolfsburg wykonał zabójczo szybki kontratak po którym Bośniak po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Fani Bayernu Monachium powoli przestawali wierzyć w odwrócenie wyniku. Po chwili na tablicy świetlnej było już 4:1 dla gospodarzy – trafił do siatki Grafite. Kilka minut później Brazylijczyk otrzymał piłkę na lewym skrzydle i ruszył w kierunku pola karnego. Zabawił się dwoma obrońcami, minął bramkarza i wpakował piłkę piętką do bramki gości. Defensywa Bawarczyków została ośmieszona, rozerwana na strzępy. Stadion oszalał, kibice Wilków wpadli w euforię. Jeden z najgroźniejszych rywali o tytuł na kolanach. Takiego nokautu nikt się nie spodziewał. Kolejne dwa mecze Bayernu kończyły się zwycięstwami, lecz przegrane spotkanie z Schalke na własnym stadionie zdecydowało o utracie posady trenera przez Jurgena Klinsmanna. Stanowisko dowodzenia objęła legenda Bayernu Jupp Heynckes. Zdobywca Ligi Mistrzów z Realem Madryt z sezonu 1997/98 miał przed sobą trudną misję – wytrzymać presję liderującego Wolfsburga i poprowadzić Bawarczyków do kolejnego tytułu. W 31 kolejce porażka podopiecznych Felixa Magatha ze Stuttgartem była dla ekipy Heynckesa cudnym zbiegiem zdarzeń. Nadeszła ostatnia kolejka, w której mieliśmy poznać mistrza Niemiec. W grze o triumf został Wolfsburg i Bayern. Wilki prowadziły tylko dwoma punktami, potknięcie groziło bolesną porażką. Jednak Felix Magath i jego drużyna zmiażdżyła na własnym stadionie Werder Brema wynikiem 5:1 i sięgnęła po pierwsze mistrzostwo kraju w historii klubu. Bayern pokonał Stuttgart 2:1, lecz musiał przełknąć gorycz porażki. Grafite z 28 golami na koncie odebrał złotą armatę – nagrodę dla króla strzelców Bundesligi. Tuż za nim zdobywając 25 bramek uplasował się kolega z drużyny Brazylijczyka – Edin Dzeko. Duet napastników został pierwszym i jak do tej pory jedynym, który zdobył ponad 25 bramek w sezonie ligowym dla tego samego zespołu. Po zakończonych rozgrywkach Magath zaskakująco opuścił Wolfsburg. Po latach swoje odejście uargumentował tym, że w jego opinii osiągnął maksimum możliwości z ekipą z Volkswagen Areny.

Thriller na Weserstadion

W 6 kolejce Bundesligi siódmy w tabeli Werder Brema podejmował na własnym stadionie beniaminka prowadzonego przez Ralfa RangnickaHoffenheim. Zespół gości radził sobie naprawdę nieźle, na Weserstadion przyjeżdżał jako wicelider tabeli. Obie drużyny preferowały ofensywny futbol, dlatego z ekscytacją oczekiwano na to spotkanie. W 8 minucie po pięknej wymianie podań na skraju pola karnego między Aaronem HuntemMesutem Ozilem, ten drugi zbliżył się do bramki gości, po czym oddał niezwykle niewygodny strzał na bliższy słupek. Bramkarz był bez szans, piłka bez trudu znalazła się w siatce. Gospodarze jednak nie cieszyli się długo, chwilę później świetne podanie Ibisevicia wykorzystał Senegalczyk Demba Ba. Goście nie mieli czasu świętować wyrównania, gdyż minutę później Claudio Pizarro otrzymał piłkę w polu karnym od Markusa Rosenberga. Peruwiańczyk zdobył widowiskową bramkę piętką, a Zielono-Biali wysunęli się na prowadzenie. Pierwsza połowa zbliżała się ku końcowi, a kanonada trwała dalej. Na listę strzelców dwukrotnie wpisał się Brazylijczyk Diego, a na 4:1 fenomenalnym strzałem z dystansu trafił do siatki Aaron Hunt. W 36 minucie bezpośrednio z rzutu wolnego zaskoczył Sejad Salihović dając nadzieję kibicom Hoffenheim na zwycięstwo. Do przerwy utrzymał się wynik 4:2. W drugiej połowie zaczęły się problemy gospodarzy. Vedad Ibisević wykorzystał rzut karny, a chwilę później filar defensywy Werderu, Per Mertesacker, opuścił boisko z czerwoną kartką. Tym samym podopieczni Thomasa Schaafa zmuszeni byli do grania w dziesiątkę. Na domiar złego, w 71 minucie spotkania do siatki trafił obrońca Hoffenheimu Marvin Compper, doprowadzając do remisu. Czarne chmury pojawiły się nad głowami sympatyków Werderu, lecz na ich szczęście Mesut Ozil wziął sprawy w swoje ręce. W 81 minucie 19-letni Niemiec pojawił się w polu karnym gości i z zimną krwią pokonał Ramazana Ozcana. W ten sposób Zielono-Biali wysunęli się na prowadzenie, które utrzymali do końca meczu. W końcówce świetną szansę na gola zmarnował Demba Ba, trafiając w poprzeczkę. Zwycięstwo 5:4 po niesamowitej walce z obu stron, po bramkach rzadkiej urody stworzyły niezwykły spektakl, natomiast świat ponownie usłyszał, jak utalentowanych piłkarzy ma w swoich szeregach Werder Brema.

Wzloty i upadki


Polscy piłkarze występujący na boiskach Bundesligi przeżywali skrajnie różne okresy w swoich drużynach. Artur Wichniarek wykazywał się świetną dyspozycją i jak na realia klubowe był piłkarzem niezbędnym. Polski napastnik zdobył 14 goli, jednak nie wystarczyło to Arminii Bielefeld na utrzymanie się w najwyższej klasie rozgrywkowej Niemiec. W mistrzowskiej drużynie Wolfsburga epizodyczną rolę pełnił Jacek Krzynówek, rozgrywając tylko cztery spotkania. Lepiej wyglądała sytuacja Jakuba Błaszczykowskiego. 22-letni pomocnik w ambitnym projekcie Jurgena KloppaBorussi Dortmund pełnił ważną rolę. W 27 spotkaniach strzelił 3 bramki, z czego jedna była niezwykle rzadkiej urody. W meczu przeciwko Bayernowi Monachium trafił w samo okienko strzelając fałszem. W rozrachunku BVB ukończyło sezon na szóstej pozycji z zadowoleniem patrząc w przyszłość. Jedna z szczelniejszych defensyw ligi i całkiem przyzwoita gra w ataku napawała optymizmem. Jak wiemy, to dopiero początek wspaniałej drogi, jaką pokonała ekipa z Signal Iduna Park pod wodzą Jurgena Kloppa. Łukasz Piszczek został wyeliminowany przez kontuzje na kilka miesięcy, przez co nie był w stanie pomóc ekipie Luciena Favre’a na dłuższą metę. Hertha Berlin ukończyła sezon na czwartym miejscu zyskując miejsce w kwalifikacjach do Ligi Europy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *