West Ham United – zderzenie z rzeczywistością

West Ham należy do drużyn, które obiecują więcej niż są w stanie same zaoferować. Od kilku sezonów słyszymy o ambitnych planach dotyczących walki o występy w europejskich pucharach. Można powiedzieć, że co roku nasze wymagania względem drużyny Młotów rosną i czujemy taki sam zawód. Fani londyńskiego klubu z pewnością wiele daliby za powrót czasów zespołu z Dimitri Payetem w szeregach, który potrafił wyczarować niezwykłe rzeczy. Takiej przebojowej postaci brakuje West Hamowi, a na tym cierpią nie tylko wyniki, ale i styl gry. 16 miejsce jest zdecydowanie lokatą rozczarowującą i wymaga poprawy.

Dobre złego początki

foto: footballinsider247.com

Latem 2019 roku West Ham poczynił bardzo ciekawe, na papierze, ruchy transferowe. Pozyskanie Sebastiana Hallera z Eintrachtu Frankfurt oraz Pablo Fornalsa z Villarrealu napawało optymizmem. Rosły także nadzieje na prezentowanie widowiskowego futbolu, który przykuje oko kibica na dłuższy czas. Początek wydawał się dość obiecujący, gdy Młoty znalazły się na piątej pozycji w tabeli. Jednak następne kolejki kończyły się wieloma blamażami podopiecznych Mauricio Pellegriniego. Fala nieszczęść zbiegła się z urazem biodra Łukasza Fabiańskiego, który pauzował 11 spotkań. Podczas nieobecności polskiego golkipera zastępował Hiszpan, Roberto Jimenez, stając się bardziej pośmiewiskiem niż mocnym punktem West Hamu. Czarę goryczy przelała porażka 1:2 z Leicester City  w 20 rundzie spotkań, kiedy Lisy Brendana Rodgersa praktycznie grały rezerwowym składem. Pellegrini opuścił Stadion Olimpijski, a jego posadę objął ten, którego zmienił na stanowisku Argentyńczyk – David Moyes. Po ogłoszeniu powrotu szkockiego szkoleniowca wielu kibiców londyńskiego klubu załamało się.

Zimą władze Młotów rozglądały się za kolejnymi wzmocnieniami składu by wzmocnić przeciętną wówczas drużynę. Do zespołu Moyesa dołączyła rewelacja Championship, Jarred Bowen oraz defensywny pomocnik Slavii Praga, Tomas Soucek. Obaj wnieśli do podstawowej jedenastki dużo świeżości, a gra West Hamu uległa poprawie. Wciąż jednak brakowało napastnika, który stanowiłby nieustanne zagrożenie w polu karnym przeciwników. Haller okazał się niezwykłym niewypałem za 50 milionów euro. Były spotkania, w których o wiele groźniejszym graczem był Soucek. Mierzący 192 centymetry Czech przy stałych fragmentach gry wykazywał się świetną grą głową, a także imponującą, jak na pomocnika, umiejętnością znajdowania przestrzeni w pod polem karnym rywali. Dopiero po restarcie rozgrywek, gdy Młoty miały nóż na gardle, pojawił się bohater, który swoimi golami uratował Londyńczyków od totalnej kompromitacji. Michail Antonio wywalczył miejsce w podstawowej jedenastce i stał się koszmarem linii defensywnych. Anglik nieustannie był pod grą, zbiegał na boki niczym Karim Benzema i wspomagał kreowanie okazji strzeleckich. Wraz z jego formą nieco poprawiła się sytuacja Młotów. Zdobywając bramkę z karnego na wagę remisu z Manchesterem United zapewnił ekipie ze Stadionu Olimpijskiego utrzymanie. David Moyes może mówić o sukcesie, ale absolutnie nie jest to powód do chluby. Nie byłoby błędnym stwierdzeniem nazwanie występu West Hamu w tym sezonie jako rozczarowanie. Widząc potencjał w poszczególnych zawodnikach oczekuje się po takiej drużynie zdecydowanie lepszego rezultatu. Najlepszy strzelec Młotów w miesiąc strzelił o jednego gola więcej niż zakupiony za ogromne pieniądze Haller w ciągu całych rozgrywek. Średnie 44% posiadania piłki nikomu nie imponuje, tak samo jak 62 stracone bramki – piąty najgorszy wynik w lidze.

foto: skysports.com

Najlepszy zawodnik wg Anatomii: Declan Rice
Najlepszy zawodnik wg redakcji: Declan Rice

Pomimo gigantycznego wkładu Michaila Antonio w końcówce rozgrywek ligowych, jego wybór byłby bardzo niesprawiedliwy wobec jednego zawodnika. Declan Rice to bezapelacyjnie najbardziej perspektywiczny zawodnik West Hamu, który z meczu na mecz wykazuje się coraz większą dojrzałością. Defensywny pomocnik Młotów na murawie kipi pewnością siebie, czasem wydaje się być liderem całej drużyny. Anglik w nagłych przypadkach z powodzeniem odgrywał rolę środkowego obrońcy. Predyspozycje 21-latka pozwalają mu grać na obu tych pozycjach – wysoki, silny, świetnie odbierający piłkę zawodnik to oczko w głowie kibiców Młotów. W tym sezonie wystąpił we wszystkich spotkaniach ligowych od pierwszej do ostatniej minuty, co tylko świadczy o jego ogromnym wkładzie w losy zespołu. To kwestia czasu, kiedy Rice opuści West Ham i dołączy do ekipy z czołówki Premier League. Już teraz mówi się o sporym zainteresowaniu Anglikiem ze strony londyńskiej Chelsea. Problemy The Blues w defensywie są znane wszystkim, a 21-latek miałby zająć miejsce na środku bloku defensywnego. Zatrzymanie takiego gracza na długi czas jest dla Młotów praktycznie nierealne. Rice wyróżnia się nie tylko na tle klubu, ale też i całej ligi:

Również Gareth Southgate widzi w nim materiał na klasowego zawodnika. Coraz częściej kompletując kadrę na spotkania międzynarodowe selekcjoner reprezentacji Anglii sięga po defensywnego pomocnika West Hamu i daje mu całkiem sporo minut na zaprezentowanie się publiczności.

Plan budowy

W sezonie 2020/21 nie oczekiwałbym cudów po West Hamie. Zespół Davida Moyesa potrzebuje kilku zmian, bez których ich wyniki nie ulegną zmianie. Przede wszystkim wzmocnienie linii obrony. Po fantastycznych rozgrywkach Slavena Bilicia, gdy Młoty zajęły siódme miejsce w tabeli, przez cztery kolejne sezony traciły kolejno 64, 68, 55 i 65 bramek. Błędy stoperów niejednokrotnie przesądzały o końcowym rezultacie meczu. Issa Diop po bardzo dobrym sezonie zanotował widoczny regres, a jego partnerzy wciąż prezentowali się równie niepewnie. Pozycja środkowego defensora zatem wymaga nowego zakupu. Jeśli chodzi o atak West Hamu, tutaj ciężko powiedzieć co mogłoby ulec zmianie. Michail Antonio swoją fenomenalną postawą w lipcu prawdopodobnie zapewnił sobie pierwszy skład, a zarząd Młotów szykuje dla niego nowy kontrakt. Gdyby Anglik utrzymał formę, to szukanie lepszego snajpera byłoby niepotrzebne. Tomas Soucek został wykupiony ze Slavii Praga i z pewnością jest to ruch na plus. Czech w rundzie wiosenno-letniej wyróżniał się na boisku i sprawiał kłopoty przeciwnikom. Jarrod Bowen zaadaptował się do nowego klubu i pod koniec rozgrywek świetnie rozumiał się z partnerami tworząc fantastyczne okazje podbramkowe. Pod znakiem zapytania stoją dwie rzeczy. Pierwsza to sprawa transferu Declana Rice’a. 21-letni zawodnik to filar drużyny West Hamu i jego odejście, prócz solidnego zasilenia klubowego budżetu, byłoby złą wiadomością. Drugi problem znajduje się na posadzie menedżera. Czy David Moyes odnajdzie się na Stadionie Olimpijskim i uda mu się zmienić oblicze zespołu? To pytanie muszą zadać sobie wyżej postawione osoby wewnątrz West Hamu. Kibice nie chcieliby kolejny raz chować zapłakanych twarzy w dłoniach, oni pragną oglądać zespół waleczny, grający przyjemną dla oka piłkę. Na funkcję pełnioną przez Szkota już przymierza się Eddiego Howe’a, który w takim środowisku powinien się sprawdzić. Widzowie Premier League na tą chwilę nie powinni nastawiać się na sukcesy Młotów, ale istnieje szansa, że nadchodzące rozgrywki West Ham zakończy na lepszej pozycji i uniknie nerwowej walki o utrzymanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *