Transformacja Luke’a Shawa

Kiedy latem Manchester United sięgał po Alexa Tellesa z FC Porto wydawało się, że dni Luke’a Shawa w wyjściowej jedenastce są policzone. Brazylijczyk zyskał rozgłos wśród fanów piłki za niezwykle ofensywną grę oraz fantastyczne liczby w ataku. Miał on rzucić wyzwanie Andrew Robertsonowi, który uważany był za ścisły top bocznych obrońców świata. Niespodziewanie miejsce w pierwszym składzie utrzymał Shaw, a jego progres względem poprzednich sezonów przeszedł wszelkie oczekiwania. Mocny w defensywie kreator sytuacji bramkowych z momentami polotu – to nowe wcielenie Anglika. Jego historia sięga jednak zdecydowanie dalej i warto ją poznać lub przypomnieć.

foto: eurosport.com

Luke Shaw to jeden z wielu talentów wyprodukowanych przez Southampton. Święci nie boją się wystawiać swoich wychowanków w spotkaniach nawet o wysoką stawkę. Lewy obrońca to pod tym względem duży ewenement, gdyż w zespole z St Mary’s Stadium grał jako podstawowy gracz będąc w wieku nastoletnim. W barwach Świętych w ciągu sezonów 12/13 i 13/14 wystąpił w 50 spotkaniach ligowych, zaliczając 4943 minuty na murawie. Uważany był za tak duży talent, że otrzymał powołanie na Mistrzostwa Świata rozgrywane w Brazylii w 2014 roku. Podczas imprezy zagrał 90 minut przeciwko reprezentacji Kostaryki stając się przy tym najmłodszym zawodnikiem całego turnieju. Po mistrzostwach w wieku 18 lat przeniósł się do Manchesteru United za kwotę 27 milionów funtów.

Rozwój Shawa został wstrzymany w sezonie 2015/16 przez makabryczną kontuzję przeciwko PSV Eidhoven w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Wskutek faulu Hectora Moreno doznał otwartego złamania nogi przez co został zniesiony z murawy na noszach oraz w masce tlenowej. Po dokładnej analizie w następnych dniach stwierdzono podwójne złamanie – kości piszczelowej i strzałkowej. Stracił cały sezon gry, a następne lata również nie oszczędzały jego zdrowia. Poważniejsze lub mniej poważne urazy nie pozwalały mu regularnie grać. Na dodatek zdarzało się, że z wakacji wracał z nadwagą, co nie spotykało się z zadowoleniem zarówno kibiców, jak i sztabu szkoleniowego. Wówczas trenerem Czerwonych Diabłów był Jose Mourinho, którego relacje z Shawem do najlepszych zaliczyć nie można. Menedżer United pomijał go w wyborze składu argumentując to koniecznością większej pracy Luke’a, by ten mógł podnieść swój poziom i być przydatnym. Gdy już Shaw zaczął występować na boisku, Mourinho na zmianę chwalił go i krytykował, mówiąc przy tym o ciągłym myśleniu za niego. Gdy po 10 minutach meczu ze Swansea 30 kwietnia 2017 roku nabawił się urazu, portugalski szkoleniowiec… nazwał go jedną wielką kontuzją. Nawet, gdy Jose Mourinho opuścił Old Trafford i został ekspertem w telewizji Sky, nie szczędził mocnych słów pod adresem Anglika. Sugerował, że Harry Maguire musi przyzwyczaić się do pokrywania całej lewej części boiska, bo Shaw z pewnością mu nie pomoże.

foto: sporf.com

Luke Shaw właśnie po odejściu Portugalczyka mógł wreszcie poczuć ulgę i spokój. Na Old Trafford trafił Ole Gunnar Solskjaer, którego podejście do zawodników jest diametralnie inne od portugalskiego menedżera. 25-latek w czasie świetnych rozgrywek 2020/21 otwarcie przyznawał, że to dzięki Norwegowi wszedł na tak wysoki poziom. W marcowym wywiadzie dla Manchester Evening News skomentował swoją sytuację za czasów Mourinho i obecną prezencję.

“Nie chcę sprawić wrażenia małego dziecka, które nie radzi sobie z byciem pod presją, ponieważ w wielkim klubie jak Manchester Unitd zawsze będzie pod presją i w centrum uwagi. To wzmacnia ciebie mentalnie. Ale wówczas nie miałem tej pewności. Traciłem wiarę w siebie. Myślę że to zmieniło się za pracy Ole. On podszedł do mnie prawidłowo i ponownie zyskałem pewność siebie. Jestem naprawdę szczęśliwy w tym momencie. Radość i pewność siebie – to są dla mnie najważniejsze rzeczy, których potrzebujesz na boisku. Musisz uwierzyć w swoje umiejętności do grania na najwyższym poziomie. Czuję to właśnie teraz.

Jego zarządzanie ludźmi nie ma sobie równych. Sposób, w jaki się zachowuje w kwestii mówienia do zawodników, wyciąga z nich wszystko co najlepsze. Możesz to zauważyć. Radzi sobie świetnie z sytuacjami dotyczącymi potrzeb, szczegłonie takiego klubu jak Manchester United. Zrzuca presję z zawodników na siebie i wszystko na siebie przyjmuje. Czasem jest to niesprawiedliwe, bo to my jesteśmy na boisku i bierzemy w tym udział. Szczególnie dla mnie, po tym co przeżyłem przed przybyciem Ole, jest to totalna róźnica. To mnie przeniosło na nowy poziom.

Zdecydowanie jestem w najlepszym okresie swojego życia. Udało mi się przetrwać serię gier i wciąż grać. Cieszę się z tego i myślę, że najważniejszą rzeczą jest moja wola przywrócenia radości z futbolu, powrotu do tego co kocham robić.”

Przybycie do klubu gwiazdy portugalskiej Ligi NOS Alexa Tellesa i rywalizacja z nim o miejsce w wyjściowym składzie na lewej obronie tylko mu pomogło. W ubiegłym sezonie Shaw rozwinął się w każdym aspekcie. Był solidny w defensywie i świetnie podłączał się do ofensywy. Jego dośrodkowania wreszcie znajdowały kolegów z drużyny, a i w grze kombinacyjnej nie zawodził. Wewnątrz klubu również panowało przekonanie, że wychowanek Southamptonu jest bardzo ważny. Wygrał w głosowaniu piłkarzy Manchesteru United na najlepszego gracza Czerwonych Diabłów sezonu 20/21. A przecież wyśmienity sezon miał Bruno Fernandes, najlepszy w karierze liczbowo Marcus Rashford, czy Harry Maguire – lider defensywy wicemistrza Anglii.

Obrońca Czerwonych Diabłów w minionym sezonie liczbowo wygląda naprawdę solidnie. Zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji transportowania piłek w ostatnią tercję boiska oraz jest w pierwszej dziesiątce ligi pod względem kluczowych podań. Z obrońców tylko Trent Alexander-Arnold wykreował więcej sytuacji swoim kolegom.
A za tym wspaniałym sezonem Luke’a Shawa nie idą tylko statystyki. Anglik po kilku latach otrzymał powołanie do kadry narodowej od Garetha Southgate’a. Bardzo możliwe, że to on będzie pierwszym wyborem na lewe wahadło, choć prawdopodobny konkurent ma za sobą również udany rok. Ben Chilwell sięgnął po Ligę Mistrzów i od wielu miesięcy cieszył się aprobatą selekcjonera reprezentacji Anglii. Kto wygra tą batalię? Przekonamy się niebawem. Jedna rzecz może cieszyć fanów Premier League – talent Luke’a Shawa nie został zupełnie zmarnowany.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *