Stało się!

Po raz pierwszy od utworzenia Premier League, 7 kolejek przed końcem i z jednym przegranym meczem- Liverpool zapewnił sobie mistrzostwo Anglii. Dzięki wczorajszemu zwycięstwu Chelsea nad Manchesterem City miasto Beatlesów mogło eksplodować radością!

Świętowanie

Piłkarze ,,The Reds” z niecierpliwością wyczekiwali końcowego gwizdka Stuarta Attwella, który prowadził starcie w Londynie. Kiedy spotkanie dobiegło końca i ,,The Blues” po golach Pulisicia i Williana wygrali 2-1, podopieczni Kloppa eksplodowali, dokonali tego czego nie udało się żadnemu zawodnikowi czy trenerowi Liverpoolu przez ostatnie 30 lat.  Wystarczy spojrzeć na ten wybuch radości!

Chwila zdobycia mistrzostwa zostanie zapamiętana na zawsze, ci zawodnicy dokonali rzeczy historycznej, której na Anfield brakowało od 1990 roku. Klopp dokonał tego samego co Dalglish i już na pewno zostanie na Anfield zapamiętany na długi czas, dzięki temu sukcesowi stał się legendą, menadżerskim fenomenem, który w przeciągu 5 lat z średniej drużyny stworzył maszynę do zdobywania punktów i notowania kolejnych zwycięstw. Wygrał z nimi Ligę Mistrzów, Klubowe Mistrzostwa Świata, Superpuchar Europy oraz najważniejsze dla kibiców w czerwonej części Merseyside mistrzostwo Anglii, wielkie osiągnięcia wielkiego trenera!

Almost Invicibles

Do osiągnięcia legendarnej drużyny Arsenalu zabrakło niewiele, ,,The Reds” pozostawali niepokonani przez 27 kolejek. Jedynym przypadkiem utraty punktów był remis z Manchesterem United 1-1 i wszystko wskazywało, że Liverpool przejedzie jak walec po kolejnym rywalu, tym razem z Vicarage Road. Wbrew wszelkim przewidywaniom kibiców Premier League z całego świata wydarzyła się rzecz dziwna, brak mi innego słowa na opisanie tego wypadku przy tytanicznej pracy całej drużyny niż to, że było to dziwne. Ja osobiście jako kibic drużyny z Anfield siedziałem wmurowany w fotel gapiąc się w telewizor i nie dowierzałem własnym oczom. Nastawiony na sezon bez porażki, który przeszedł by do historii Premier League się zawiodłem, na szczęście ostatni raz w tym sezonie Premier League. ,,The Reds” zagrali poniżej własnego poziomu i zostali skarceni dwukrotnie przez Sarra oraz raz przez Troya Deeneya. Marzenia legły w gruzach, lecz nie na tym skupiali się zawodnicy Kloppa. Virgil Van Dijk w wywiadzie po tamtym spotkaniu powiedział:

“Watfordowi należy się uznanie. Grali dobrze, walczyli, byli zdyscyplinowani. Rzeczywistość jest taka, że po prostu nie potrafiliśmy znaleźć na nich sposobu. Rekordy to coś na czym skupiają się tylko dziennikarze. My jedynie chcemy zwyciężać w każdym meczu. Musimy skupić się na kolejnym i z pokorą ciężej pracować”

Klopp natomiast mówił:

“Rywale robili dokładnie to, co sobie zaplanowali, a nam nic nie wychodziło. Taka właśnie jest piłka nożna. Nie jest łatwo, ale musimy ten wynik zaakceptować. Jest on dowodem, że nie byliśmy dość dobrzy” – podkreślił.

Drużyna nie przejęła się utratą szansy na dorównanie Arsenalowi czy tez utratą szansy na 19 zwycięstwo w lidze z rzędu, które okazałoby się rekordowe i wprowadziłoby Liverpool na samodzielny tron w tej dziedzinie. Mimo tej porażki doprowadzili sezon do końca i przypieczętowali 19 mistrzostwo w historii klubu.

Epidemiczny strach

Liverpool został drużyną, która mistrzostwo zdobyła najszybciej w historii pod względem kolejek do zakończenia sezonu (7), jednak jednocześnie tytuł ten zdobyli najpóźniej jeśli chodzi o datę w kalendarzu. Wszystko spowodowane było epidemią koronawirusa, która wstrzymała rozgrywki Premier League na 3 miesiące. Podczas trwania przerwy od piłki w Anglii na Anfield dobiegało wiele opinii o anulowaniu całego sezonu, od działaczy ligowych można było usłyszeć takie opinie jak ta w wywiadzie dla ,,The Athletic”:

– Jeśli sezon wystartuje od nowa, to niewiele klubów straci na tej decyzji. Jasne, Liverpool. Ale w ogólnym rozrachunku to nie będzie miało znaczenia. Po prostu trzeba zacząć rozgrywki od nowa. Pandemia jest coraz większym problemem, więc powrót piłkarzy do treningów i gry nie jest najważniejszy. Wszyscy musimy zostać w domu i izolować się przez kilka miesięcy. Wtedy sobie z tym poradzimy – mówi rozmówca.

Podobnych opinii było więcej:

– Władze Premier League przedstawią podobne rozwiązanie, jak federacja belgijska. Ta po akceptacji klubów zakończyła ligę, mimo uwag UEFA, by tego nie robić. Jednak sytuacja jest bardzo poważna. Nie martwię się o rozstrzygnięcia tego sezonu, ale obawiam się o następne. Mam nadzieję, że po pokonaniu koronawirusa wrócimy do gry w piłkę – stwierdził w rozmowie z telewizją „SportItalia” dyrektor sportowy Udinese Pierpaolo Marino. Takiego samego rozwiązania spodziewa się w Serie A. Kiedy jednak okazało się, że sezon dostanie dograny trener Liverpoolu opowiedział o swoim stresie przed anulowaniem sezonu:

– Martwiłem się, gdy ludzie mówili o ewentualnym anulowaniu rozgrywek – powiedział Klopp w rozmowie z “Mirror”. – Nie oczekiwałem, że zdobędziemy tytuł w nagrodę za najwyższą średnią punktów na mecz. Byliśmy szczęśliwi, kiedy zadecydowano, że będziemy kontynuować grę – dodał.

Trener bardziej niż wyjątkowy

Kiedy w 2015 roku Klopp pojawił się w Liverpoolu to z miejsca stał się ulubieńcem dziennikarzy nie tylko ze względu na sukcesy sportowe, ale chyba przede wszystkim dzięki niepodrabialnemu stylowi bycia. Niemiec znakomicie odnajduje się w kontaktach z mediami, udowodnił to już na powitalnej konferencji prasowej, kiedy zapytano go jak opisałby samego siebie, przypominając słynną wypowiedź Jose Mourinho, który przedstawił się angielskim mediom jako „The Special One”. – Nie jestem żadnym cudotwórcą, jestem normalnym facetem, możecie na mnie mówić The Normal One. Po czasie można jednak śmiało stwierdzić, że nazwanie Kloppa cudotwórcą jest jak najbardziej trafne i uzasadnione. Zmienił styl gry Liverpoolu, dokonał niezbędnych transferów i każdy z jego kolejnych ruchów powoli pomagał zbudować potęgę, wszystko to zajęło mu 4/5 lat, czyli dokładnie tyle ile sam sobie dał, kiedy podczas jednej z rozmów po objęciu stanowiska menadżera ,,The Reds” powiedział: – Proszę, dajce nam trochę czasu do pracy. Kiedy usiądę tu za cztery lata myślę, że możemy mieć choćby jedno trofeum. Jeśli nie, trafię do Szwajcarii – Po upływie tych 4 lat wygrał Ligę Mistrzów, a już dziś możemy patrzeć na niego jako mistrza Anglii. Osiągnął sukcesy ponad stan, zdobył więcej niż pozwalała mu sytuacja Liverpoolu z 2015 roku. Zaryzykuje stwierdzenie, że Klopp jest legendą Liverpoolu i pozostanie nią na zawsze- The Normal One.

Liga Mistrzów 2019. Angielskie media po meczu Tottenham ...

Eksplozja radości pod Anfield Road

Kibice nie mogli odpuścić tej okazji i pod Anfield hucznie świętowali pierwszy w historii Liverpoolu tytuł Premier League, myślę, że ja sam nie umiem opisać słowami radości tych ludzi, więc po prostu spójrzmy:

Klopp w wywiadzie po meczu Chelsea z City nie potrafił powstrzymać emocji:

Ja osobiście przeżyłem to mistrzostwo jak niewiele innych rzeczy w życiu, siedząc przed telewizorem i odliczając kolejne minuty do końca starcia Chelsea-City, niesamowicie czekając na ten ostatni gwizdek i na radość po tym historycznym mistrzostwie, pierwszym od 30 lat. Wyjątkowa chwila, oczywiście lepiej smakowałaby gdyby to Liverpool grał mecz po którym zapewniliby mistrzostwo, lecz nie ma co narzekać. Stało się coś na co każdy kibic Liverpoolu czekał od lat, chłopcy Kloppa zdobyli tytuł i przeszli do historii, nikt im tego już nie odbierze. Na koniec chciałbym każdemu kibicowi życzyć jak najwięcej takich momentów dumy, które ja mogłem przeżyć w tym sezonie. To ukazało po raz kolejny piękno futbolu i to ile radości może nam dostarczyć w ciągu codziennego, przepełnionego rutyną życia, to właśnie są momenty w których wszyscy przekonujemy się jak bardzo kochamy piłkę i obyście mieli ich jak najwięcej w swoim kibicowskim życiu!

Udostępnij

Kibic Liverpoolu ze skłonnościami masochistycznymi, gdyż zdarza mi się oglądać polską Ekstraklasę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *