Serce pozostawione na Anfield-Steven Gerrard!

Urodził się 30 maja 1980 w Whiston. Do szkółki Liverpoolu dołączył w wieku 8 lat, dla młodziutkiego Stevena było to spełnieniem marzeń. Gerrard, który od małego hasał na Ironside Road, zawsze biegając za piłką stawał się Johnem Barnesem czy też Ronniem Whelanem. Wspominał swoje pierwsze dojazdy na treningi tymi słowami:

– Mój tata jeździł ze mną do nieistniejącego już centrum sportowego Vernon Sangster mieszczącego się w Stanley Park i obaj byliśmy z tego powodu niesamowicie dumni. Ubierałem się w czerwone barwy i nie obchodziło mnie, że ja i tata musieliśmy dojeżdżać dwoma autobusami w deszczu i zimnie, a zimą również w śniegu. Czułem się wtedy tak, jakby każdy dzień był pełen słońca.

Podobny obraz

fot: DailyRecord

Upragniony debiut

Marzenie Stevena Gerrarda spełniło się 29 listopada 1998 roku w spotkaniu przeciwko Blackburn Rovers, Anglik pojawił się na boisku w 89. minucie meczu zmieniając Vegarda Heggema. Wtedy jeszcze 18-letni Steven nie wiedział, że to początek cudownej przygody. Steven wspominał ten dzień mówiąc:

– W tamtych latach każdy zmiennik otrzymywał oklaski – wspominał Gerrard. – Ale kiedy podczas rozgrzewki przebiegałem pod trybuną The Kop, prawie mogłem usłyszeć jak wszyscy mówią do siebie: „Co to za chuda cipa w koszulce Liverpoolu?”.

 

Już na przełomie 1999 i 2000 roku Steven zaczął prezentować się coraz lepiej i zaczął walczyć o miejsce w pierwszym składzie w drużynie Gérarda Houllier’a. Steven zaliczał bardzo dobre występy – do tego stopnia, że legenda Arsenalu Thierry Henry lekko oszołomiony pyta Patricka Vieirę w tunelu prowadzącym do szatni na Anfield: “Kim jest ten dzieciak grający na pomocy?”. Gerrard już w 2003 roku stał się kapitanem Liverpoolu, miał zaledwie 23 lata a już musiał stać się prawdziwym liderem jednego z najlepszych angielskich klubów.

Cud w Stambule

Niesamowity comeback w finale Ligi Mistrzów w 2005 roku zna każdy fan futbolu, to właśnie wtedy po tragicznej pierwszej połowie Liverpool przegrywał z AC Milanem aż 3-0, na 2 połowie jednak Liverpool wyszedł odmieniony, po golach Stevena Gerrarda, Vladimira Smicera i Xabiego Alonso zespół Rafaela Beniteza doprowadził do remisu już w 60. minucie.

Dogrywka i rzuty karne były popisem Dudka. Najpierw polski bramkarz w fantastycznym stylu obronił uderzenie Andrija Szewczenki, a w serii jedenastek dzięki swojemu słynnemu tańcowi na linii zdekoncentrował rywali. W piątej serii znów odbił piłkę po strzale ukraińskiego napastnika i cieszył się z triumfu w Lidze Mistrzów. Szewczenko niedyspozycję swoich kolegów jak i jego samego opisywał tak:

W drugiej połowie zupełnie odcięło nam prąd. Te sześć minut nadal jest dla mnie niewytłumaczalne. Wydawało się, że mamy wszystko pod kontrolą, a tu nagle był już remis. Coś wówczas straciliśmy, coś nam uciekłoPo takim meczu trudno było wrócić do siebie.

Gerrard natomiast świętowanie po tym finale wspominał tak:

Świętowałem przez tydzień. Przez tydzień czułem się panem świata. W pierwszym zespole grałem już od siedmiu lat. Całe życie dorastałem ze świadomością, że jeśli reprezentuje się Liverpool, na barkach spoczywa ci wielka odpowiedzialność i wielka presja związana z tworzeniem historii tego wybitnego klubu. Ta odpowiedzialność jest niemal nie fair, bo dzisiaj znacznie więcej drużyn potrafi rywalizować na najwyższym poziomie. Poziom gry w Europie jest dzisiaj znacznie wyższy niż 20 czy 30 lat temu. Mimo to się udało. Zdobyliśmy piąty Puchar Europy w historii Liverpoolu. To był moment wielkiej radości, ale i wielkiej ulgi. Podtrzymaliśmy płomień.

Gdy po powrocie do domu wsiedliśmy do autokaru, ze zdumieniem obserwowaliśmy witający nas olbrzymi tłum. Autokar cały się trząsł, co nie było pewnie najbezpieczniejsze, ale my mieliśmy to gdzieś. Byliśmy niepokonani, ludzie nas uwielbiali.

Przez całe dzieciństwo widziałem w telewizji różne obrazki z Beatlesami i często się zastanawiałem: Ciekawe, jakie to uczucie? W dniu powrotu z finału Ligi Mistrzów miałem okazję się przekonać. Można było odnieść wrażenie, że to Beatlesi wrócili do Liverpoolu. Przez tydzień to my byliśmy Beatlesami.

Tamtego wieczoru odbyła się impreza. Zupełnie nieoczekiwanie pojawił się na niej Jude Law, jeden z moich ulubionych aktorów. Przybyło też kilka innych znanych osób, byłem jednak zbyt pijany, aby je zauważyć.

Pamiętam taniec na krzesłach do piątej nad ranem. Gdy się stamtąd wytoczyliśmy, było już jasno, ale co tam – imprezowałem dalej.

Do domu wróciłem cztery dni później. Wyglądałem koszmarnie. Byłem blady jak ściana, miałem przekrwione oczy. Wyglądałem na wycieńczonego, ale ciągle jeszcze znajdowałem się na ligomistrzowym haju. Sądzę, że pobiłem wtedy kilka rekordów związanych z ilością wlanego w siebie w cztery dni alkoholu. Dzisiaj nie byłbym w stanie tego powtórzyć.
Miałem wtedy 25 lat, urodziny obchodziłem dokładnie 30 maja 2005 roku. Najlepszy możliwy wiek, zarówno na boisku, jak i poza nim.

Tutaj możecie zobaczyć skrót tego spotkania: https://youtu.be/3OQToElxke4

Znalezione obrazy dla zapytania steven gerrard debut hd photo

Pożegnanie

Do klubu dołączył w wieku 8 lat, był w drużynie przez 26 lat, kapitanem był przez blisko 12 lat. W barwach ,,The Reds” rozegrał 710 spotkań, zdobył w nich 186 bramek i zaliczył 115 asyst, jednak nastał w końcu dzień zakończenia tej pięknej przygody, 16 maja 2015 roku Gerrard pożegnał się z publicznością na Anfield Road. Gerrard wychodził na boisko wraz z swoimi 3 córkami, cały stadion przyśpiewywał: ,,Stevie Gerrard is our captain, Stevie Gerrard is a red; Stevie Gerrard plays for Liverpool, a Scouser born and bred”. Steven wygrał z Liverpoolem:

  • Zdobywca Ligi Mistrzów Ligę Mistrzów
  • Zdobywca Pucharu Anglii 2x Puchar Anglii
  • Zdobywca Superpucharu Anglii 2x Tarczę Dobroczynności
  • Zdobywca Superpucharu UEFA2x Superpuchar Europy
  • Zdobywca Pucharu UEFAPuchar UEFA
  • Zdobywca Pucharu Ligi Angielskiej 3x Puchar Ligi Angielskiej

Niestety zabrakło najważniejszego…

Znalezione obrazy dla zapytania steven gerrard podczas pozegnania

fot: sport.pl

Gerrard w sercach fanów Liverpoolu legendą będzie już na zawsze, a być może wróci do Liverpoolu w roli szkoleniowca?

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *