Revierderby – zapowiedź, polskie wątki i najbardziej szalone starcie

Powrót do rywalizacji na niemieckich boiskach zaczynamy od meczu przez duże „m” – przed nami 156 w historii Revierderby! Borussia Dortmund podejmie na własnym stadionie odwiecznego wroga – Schalke 04. Żaden cytat lepiej nie odzwierciedla atmosfery tych pojedynków, niż kontrowersyjna wypowiedź sprzed lat byłego piłkarza BVB, Kevina Grosskreutza.

Gdyby mój syn kibicował Schalke, oddałbym go do domu dziecka.

Choć brzmi to niemoralnie, tak wygląda przywiązanie do klubu, życie i emocje tuż przed Derbami Westfalii. W tych spotkaniach nie brakuje łez, krwi i potu wylanego przez zawodników obu drużyn po to, by pokazać swoją wielkość i wyższość. Na boisku nieraz jesteśmy świadkami przepychanek i elektryzujących kłótni, ale także fenomenalnych bramek i wysokiej jakości. Ostatni derbowy mecz zakończył się bezbramkowym remisem, co będzie impulsem do większego zaangażowania, gdyż pragnienie triumfu w tej rywalizacji jest ogromne.

foto: goal.com

Borussię Dortmund czeka pogoń za liderującym Bayernem Monachium i od razu po powrocie trafia im się pojedynek z nieprzewidywalnym Schalke. Mimo, że na głos o Jadonie Sancho i Erlingu Haalandzie włos jeży się na głowie, Borussen do spotkania przystąpią z poważnymi osłabieniami. Przeciwko Schalke nie zobaczymy zawodników stanowiących kręgosłup zespołu – pomocnicy Axel Witsel i Emre Can. Poza grą jest także serce drużyny Marco Reus i lewy obrońca Nico Schulz. Kontuzje wspomnianych zawodników otworzą szanse dla pozostałych graczy, którzy muszą sprostać oczekiwaniom oraz pokazać całą paletę umiejętności i niekonwencjonalnych zagrań. Na myśli mam osobę Juliana Brandta, który w tym sezonie rzadko prezentuje się z tej dobrej strony. Nie wykorzystuje w stu procentach otrzymywanych minut, zdobył trzy bramki i zaliczył dwie asysty w 24 spotkaniach. Nie jest to zbyt optymistyczny dorobek, szczególnie jeśli patrzymy na zawodników ofensywnych. Pod znakiem zapytania stoi także występ Manuela Akanji’ego. Brak Szwajcara poważnie osłabi linię defensywną podopiecznych Luciena Favre’a. Zawodnicy muszą pokazać ogromny charakter i udowodnić, że są w stanie mimo problemów zdrowotnych wielu kluczowych piłkarzy wyjść z tarczą.

Foto: spiegel.de

Schalke powoli buduje nowe oblicze swojej drużyny. Za sprawą Davida Wagnera w pierwszej jedenastce więcej szans otrzymują młodzi zawodnicy, między innymi Rabbi Matondo czy Winston McKennie. W dotychczasowych poczynaniach ekipy z Veltins Areny widać rękę 48-letniego szkoleniowca. Niemiec chce prezentować ofensywny styl gry, lecz nieskuteczność to ich duży problem. Bolączką zespołu z pewnością jest brak odpowiedzialnego za zdobywanie goli gracza. Suat Serdar z siedmioma bramkami na koncie to najlepszy strzelec Schalke w tym sezonie – zdobył o dwie więcej niż środkowi napastnicy Guido Burgstaller i Ahmed Kutucu łącznie. Linia defensywna prezentuje się całkiem obiecująco i na pewno miałaby mniejszą ilość straconych goli, gdyby nie błędy Alexandra Nubela czy niedoświadczonego Markusa Schuberta między słupkami. Spotkanie opuszczą kontuzjowani Omar Mascarell oraz Benjamin Stambouli. Wątpliwy wydaje się występ Ozana Kabaka, który zmaga się z urazem pleców. Przed Czeladnikami czeka prawdziwe wyzwanie i szansa na delikatną korektę w statystykach z drużynami walczącymi o tytuł. Wielokrotnie nie potrafili wyraźnie zagrozić w meczach przeciwko na przykład Bayernowi czy RB Lipsk. Aby zrobić krok do przodu i zyskać pewność siebie, muszą uporać się z bardziej porywającymi rywalami.

 

Polacy w tle rywalizacji

foto: dfb.de

W historii spotkań między Borussią a Schalke wiele razy swój znak zostawiali po sobie polscy piłkarze. Jednym z bardziej pamiętnych dla kibiców BVB momentów byłaby chociażby bramka Euzebiusza Smolarka pozbawiająca nadziei na tytuł Czeladników w 2007 roku, lub też pierwsze trafienie Roberta Lewandowskiego w żółtej koszulce BVB w derbach Westfalii w 2010 roku. Schalke przez lata posiadała jedną z najlepszych par stoperów Bundesligi, którą stanowiło Tomasz Hajto i Tomasz Wałdoch. Byli mocnym punktem zespołu w trakcie batalii z Dortmundczykami. Atmosferę tych starć w ostatnich dniach wspominał Wałdoch.

Jeżeli jest się piłkarzem Schalke lub Borussii, to zna się historię i tradycję tych spotkań. Zawsze pojawia się dreszczyk emocji. Do tego meczu odlicza się dni. Media pomagają budować napięcie. W tygodniu poprzedzającym to spotkanie kibice odwiedzają drużynę na treningach i dodatkowo motywują. Na ostatni trening przychodzą ultrasi z racami i pieśnią na ustach. Chcą zapewnić taki ostatni bodziec motywacyjny.

W sobotnich derbach będziemy mogli podziwiać tylko jednego polskiego zawodnika – Łukasza Piszczka. Dla byłego reprezentanta Polski może być to 355 występ w barwach Borussii Dortmund.

Dortmundzki Rollercoaster

foto: indianexpress.com

25 listopada 2017 roku Borussia Dortmund i Schalke 04 stanęły naprzeciw siebie na Signal Iduna Park. Czeladnicy przystępowali do spotkania z trzeciego miejsca w tabeli, natomiast BVB zajmowało wówczas piątą lokatę. W powietrzu czuć było zapach tej ekscytującej rywalizacji i wraz z gwizdkiem arbitra Deniza Aytekina trybuny zaczęły gorączkowo wspierać swoich idoli oraz z zapartym tchem, w skupieniu obserwować wydarzenia. W 12 minucie Pierre-Emerick Aubameyang przerzucił piłkę nad głowami obrońców na prawą stronę, gdzie wbiegał Christian Pulisic. Amerykanin odegrał futbolówkę z powrotem do środka pola karnego. Tam stał Nuri Sahin, który efektownie skierował piłkę na dalszy słupek. Momentalnie wyskoczył do niej Aubameyang, który niemalże wślizgiem wbił ją do bramki Ralfa Fahrmanna. Początek wymarzony dla kibiców gospodarzy nie dobiegał końca. W 18 minucie Dortmundczycy otrzymali rzut wolny. Do wykonania go zabrał się Nuri Sahin. Turek wrzucił piłkę w pole karne, nieuchronnie zmierzającą w kierunku Juliana Weigla. Jednak dośrodkowanie przeciął Benjamin Stambouli, który feralnym wykopem pokonał swojego kolegę z drużyny. Tym sposobem BVB prowadziło już dwoma bramkami. Minutę później Pierre-Emerick Aubameyang znalazł się na prawej stronie boiska i szybko znalazł się w miejscu umożliwiającym odpowiednie dośrodkowanie. Gabończyk perfekcyjnie wrzucił piłkę, którą głową umieścił w bramce gości Mario Gotze. Fani Schalke byli zrozpaczeni. W ciągu chwili ich rywale zdołali bezlitośnie wykorzystać sytuacje i ustanowić wynik 3:0. W 25 minucie czwartą bramkę efektownym wolejem zdobył Raphael Guerreiro. Wydawało się, ze już nie będzie żadnej niespodzianki i Borussia ośmieszy przeciwników. Domenico Tedesco bardzo szybko zareagował na sytuację i jeszcze w pierwszej połowie na boisko wpuścił Leona Goretzkę oraz Amine Harita. Po przerwie Schalke nie odpuszczało i szukało honorowego gola. W 52 minucie Bastian Oczipka wykonując rzut wolny dośrodkował w pole karne, gdzie piłka padła łupem niezwykle mocnego w powietrzu Naldo. Brazylijczyk mocnym uderzeniem głową pokonał Romana Weindenfellera i dał wyraźny znak, że nie wszystko stracone. Niestety, werdykt VAR-u był jednoznaczny – stoper Czeladników znalazł się na pozycji spalonej. Dosłownie moment później niebezpieczna zabawa Fahrmanna mogła zakończyć się katastrofą, na szczęście okazji strzleckiej nie wykorzystał Aubameyang. W 60 minucie Stambouli posłał długą piłkę w stronę Guido Burgstallera, który nieoczekiwanie oszukał Weidenfellera i piłka zatrzepotała w siatce. Tym razem wszystko odbyło się zgodnie z przepisami, a goście zabrali się za odrabianie strat. Chwilę potem Jewhen Konoplyanka ze skraju pola karnego podał futbolówkę do Amine Harita, który świetnym strzałem zapisał się na liście strzelców. Wynik 4:2 zaczął dawać nadzieje fanom Schalke na dokonanie rzeczy niemożliwej. Szczęście przestało się uśmiechać do podopiecznych Petera Bosza, gdy po brutalnym faulu czerwoną kartkę otrzymał supersnajper Pierre-Emerick Aubameyang. Wtedy BVB mogło tylko liczyć na dowiezienie trzech punktów, co nie było wcale sprawą oczywistą. W 86 minucie na prawej stronie piłkę otrzymał Daniel Caligiuri. Włoch wbiegł w pole karne, nie dając zatrzymać się obrońcom ustawił się bliżej środka po czym pięknym podkręconym strzałem lewą nogą zdobył bramkę numer trzy dla gości. Sędzia Aytekin doliczył aż siedem minut, a kibice Schalke głośnym dopingiem wspierali swych zawodników, którzy niczym gladiatorzy, niczym rozdrażniona zwierzyna ruszyli do ataku. W 94 minucie Czeladnicy otrzymali rzut rożny. Emocje sięgały zenitu, fani BVB nerwowo wiercili się na swoich krzesełkach i z pasją gwizdali na piłkarzy gości. Konoplyanka dośrodkował piłkę, którą w powietrzu ponownie odnalazł Brazylijczyk Naldo! 4:4! Kibice Schalke i sztab szkoleniowy oszaleli, cóż to był za pościg, co za comeback! Po ostatnim gwizdku sędziego piłkarze Schalke rzucili się sobie w ramiona i z dumą cieszyli się z wyratowanego w szalonych okolicznościach remisu. Atmosfera wciąż była napięta, co pokazała pomeczowa przepychanka między zawodnikami obu drużyn. Jednak w ten sposób Schalke napisało swoją historię, która na zawsze pozostanie w sercach fanów Bundesligi.

O godzinie 15:30 usłyszymy pierwszy gwizdek w 156 derbach Westfalii. Bundesliga wraca z przytupem, a wraz z nią zapraszamy na śledzenie spotkań niemieckiej ekstraklasy, które z pewnością dostarczą nam mnóstwo emocji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *