Quo Vadis, Atleti?

Długi romans.

Żaden trener w topowych pięciu ligach nie pracuje w jednym klubie tyle, co Argentyńczyk. 23 grudnia minęło osiem lat od jego zatrudnienia. W futbolu na najwyższym poziomie to jak wieczność. Pep Guardiola czy Luis Enrique odchodzili z Barcelony po niespełna połowie tego czasu, tłumacząc się wycieńczeniem. Simeone deklarował, że ma energię i chęci aby prowadzić dalej ekipę z Madrytu, czy jest tak faktycznie? Można spekulować, tym bardziej jeśli spojrzymy na statystyki oraz obrazki z meczów ligowych, w których szkoleniowiec wygląda na cień samego siebie.

Argentyńczykowi nadano łatkę człowieka porywającego zarówno tłumy kibiców, jak i samych piłkarzy. To specjalista od sfery mentalnej, rozmowa z nim potrafi zmotywować najbardziej opornego kopacza do ciężkiej pracy na treningu, czy wykrzesania resztki sił na boisku. Do spotkania z Liverpoolem wszystko wyglądało w ten sposób. Ciemne chmury widniały nad Atletico, a wynik 1:0 dał iskierkę nadziei, jednak nie jest to jeszcze żywy płomień. Cholo nieco odżył, co było widoczne podczas meczu. Połowę meczu przechodził wymachując rękoma w geście zachęty dla kibiców Atleti. Takiego Simeone chcemy widzieć!

Atletico vs Liverpool

Pojedynek na Wanda Metropolitano ułożył się po myśli Atleti. Do końca chyba nikt nie wierzył w ich zwycięstwo oprócz samej ekipy Rojiblancos. Bukmacherzy nie mieli złudzeń, ogrywający potęgi Premier League Liverpool brnie po tytuł mistrza Anglii z magicznym impetem. Takiej passy The Reds może zazdrościć każdy piłkarski gigant świata. To nie tylko główni faworyci do objęcia zaszczytnego tytułu na angielskim podwórku, ale też do zdobycia marzenia każdej osoby związanej z futbolem – trofeum Ligi Mistrzów, której są bohaterami z zeszłorocznej edycji. Minęły czasy w których ktokolwiek podchodziłby na pewniaka do 1/8 finału, tak samo było z LFC które wypadło mimo nieudolnych prób dość blado.

Przebłysk gwiazd zespołu, zarówno nowych nabytków jak i filarów drużyny jak choćby Diego Costa będzie potrzebny w rewanżu. Każdy fan futbolu wie o tym, że Anfield jest piekielnie trudnym terenem. Teraz już wiem, że w marcu to będzie mój typ na futbolowy wieczór, pojedynek pomiędzy PSG a Dortmundem poczeka na poranną powtórkę przy kawie.

Źródło: Bleacher Report

To be or not to be?

Cholo mówi o roku przejściowym, jednak czy kibice gotowi są na taki kredyt zaufania? Po tylu latach wszystko może pójść nie tak. Zmęczenie tematem może dopaść nie tylko szkoleniowca, ale sztab i drużynę. Futbol jest nieprzewidywalny, Rojiblancos z pewnością chcieliby zatrzymać falę hejterskiej propagandy. Nie są w formie, ale nikt nie powie mi że Atleti nie podejmie walki w rewanżu. Po tym jakie serce pokazali w poprzednim meczu jestem zdania, że bądź co bądź mają szanse coś ugrać. Nie wiem jak Wy, ale ja już od kilku dni chodzę i rozmyślam nad scenariuszami jakimi może potoczyć się kolejne spotkanie. Mam nadzieję na wielkie show. To byłoby niesamowite, gdyby piłkarzom udało się to samo, jednak ze względu na rangę spotkania i teren nie będzie to łatwe. Ja się stresuję, że mój tekst będzie źle odebrany, a piszę go w zaciszu swojego mieszkania, nie przy sześćdziesięciu ośmiu tysiącach ludzi. Stay focus, and let’s roll.

Ok, teraz już wiecie komu kibicuję 😉 Ale kto nie kibicowałby Dawidowi w pojedynku z Goliatem?

Źródło: janadamski.eu

Dotyk stwórcy, czyli overview effect.

Podczas podróży w kosmos wielu astronautów twierdziło, że ich obecność w przestrzeni kosmicznej była dla nich niczym olśnienie. Przebywając w próżni i obserwując ziemię z daleka astronauci zagłębiają się w rozważaniach na temat życia ludzkiego i mechanizmów cywilizacji. Uczucie to nosi nazwę “overview effect” i można je przetłumaczyć na efekt skali, pełnego widoku, lub widoku z góry. Astronauci zmieniając perspektywę mrówki na perspektywę ptaka doznawali metafizycznych odczuć powodujących genialne przemyślenia niekiedy zmieniające ich życia.

Pierwszym człowiekiem który doznał “overview effect” był Jurij Gagarin podczas lotu po orbicie ziemskiej. Jako że żył po wiadomej stronie żelaznej kurtyny, nie mógł głośno mówić o swoich odczuciach. Jednak wypowiedział słynne słowa:

Jurij Gagarin. Fot. PAP/CAF/S. Dąbrowiecki

“Zobaczyłem, jaka piękna jest nasza planeta. Ludzie! Będziemy chronić i pomnażać jej piękno, a nie niszczyć ją!”.

To nie jest strona o tematyce metafizycznej, wspominam o temacie w kontekście menadżera Atleti. Czasem potrzebne jest wycofanie się i spojrzenie z innej perspektywy, ugryzienie tematu mając do dyspozycji szersze spektrum informacji. Ciężko jest zmienić bieg rozpędzonego statku którym bez wątpienia jest klub piłkarski. Czasem decyzje dotyczące sposobu gry, treningu czy długofalowe strategie okazują się błędne. Prawda jest taka, że kto nie rusza się, ten się cofa. Prawdopodobnie wie to doświadczony Argentyńczyk i podczas gdy obserwujemy marazm i brak zdecydowania przy przebudowie w zespołach Realu czy Barcelony – tego jednego nie można mu zarzucić, podjął się renowacji na którą nie stać było w teorii “większych” (w sensie bogactwa w trofeach) trenerów. W najbliższych miesiącach okaże się, czy zarówno zarząd jak i kibice znajdą w sobie siłę do wiary w ojca wielu sukcesów Rojiblancos. Nie chcę nikogo wysyłać w kosmos, chcę aby zmiana dokonała się w Madrycie. Kto wie, może do sukcesu potrzebna jest nam tylko jedna, odpalona w odpowiednim czasie rakieta.

R.R.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *