To właśnie Nagelsmann jest największą gwiazdą RB Leipzig. Objął ten zespół na początku sezonu, mimo że kontrakt podpisał rok wcześniej. Jednak roczne oczekiwanie na najzdolniejszego trenera świata opłaciło się szefostwu Lipska. Bo w kilka miesięcy zespół zrobił wielki postęp, po raz pierwszy w historii awansował do czołowej ósemki Ligi Mistrzów i na razie nie odpuszcza Bayernowi Monachium w walce o mistrzostwo Niemiec. Olbrzymia w tym zasługa Nagelsmanna, który jako mało który szkoleniowiec potrafi poprawiać osiągnięcia i możliwości piłkarzy. A przecież mowa o trenerze, który dopiero w lipcu obchodzić będzie 33. urodziny i którego wielu rówieśników jeszcze z powodzeniem występuje w czołowych klubach Europy.

O Nagelsmannie, gdy w wieku 28 lat obejmował Hoffenheim, niemieccy dziennikarze pisali „Baby Mourinho”. Przed spotkaniem obu Panów Niemiec mówił:

Wiadomo, że będzie prowokować, że będzie szukał konfrontacji. Ja się nie boję. A jeśli obaj przekroczymy granicę, to sędzia wyrzuci nas na trybuny, gdzie zjemy sobie po kiełbasie i preclu – mówił Niemiec przed wylotem do Londynu.