Przyczajony tygrys, ukryte Newcastle

Sroki pod batutą Steve’a Bruce’a po cichu uniknęły problemów i zadomowiły się w środku stawki. Prócz pojedynczych sensacyjnych wyników i szalonego comebacku przeciwko drużynie Evertonu za sprawą dubletu Floriana Lejeune, Newcastle nie porywało. Dużo więcej działo się poza boiskiem niż w trakcie regulaminowych 90 minut na murawie. Dzisiaj jednak podsumujmy wydarzenia z obecnych rozgrywek Premier League w wykonaniu graczy z St James’ Park/ Kto okazał się bohaterem, a kto zostawił po sobie gorzki posmak?

Goodbye Rafa

foto: teamtalk.com

Zamieszanie z końca sezonu 2018/19 zdecydowanie odbiło się na dyspozycji zespołu. Rozstania z Rafą Benitezem z pewnością nie można nazwać ruchem na korzyść, w końcu Hiszpan, według opinii wielu ekspertów oraz kibiców, kończył z wynikami ponad stan. Menedżer potrafił stworzyć drużynę skuteczną, od czasu do czasu prezentującą sympatyczną grę ofensywną. Newcastle Beniteza było ekipą z potencjałem na górną połówkę tabeli. Ayoze Perez spisywał się bardzo dobrze, nauczył się gry na angielskich boiskach i stał się gwiazdą zespołu. Również Salomon Rondon obudził w sobie bezlitosnego egzekutora i razem z Perezem prześladowali linie defensywne przeciwników. Znamienne, że wskutek dziwnych decyzji Mike’a Ashleya klub znad rzeki Tyne oprócz Rafy opuścił wspomniany duet. Perez ruszył w świat do ambitnego Leicester City, a Rondon, którego klub nie zdecydował się wykupić z wypożyczenia, udał się razem ze szkoleniowcem do Chin. Zawód fanów Srok był ogromny i zrozumiały. Drużynę objął Steve Bruce, z miejsca kibice nie pałali do niego sympatią i życzliwością. Zamiast menedżera z wysokiej półki, a przynajmniej z papierami na stanie się nim, otrzymali „strażaka” obejmującego kluby walczące o utrzymanie.

Bez magii

foto: football365.com

Latem zeszłego roku Newcastle poczyniło dość wysokie wydatki na transfery, przybyli między innymi Allan Saint-Maximin oraz bijący klubowy rekord transferowy Joelinton. Poniekąd pokazało to, że Sroki miały konkretny budżet, o który prosił wcześniejszy menedżer Rafa Benitez. Początek sezonu wzbudził w sympatykach zespołu Bruce’a mieszane odczucia. Styl nie powalał, dobre wyniki przeplatały się z gorszymi, a nowe nabytki nie sprawiały wrażenia wzmocnień. Sroki odniosły zwycięstwa tam, gdzie nie spodziewano się nawet remisów. Triumfy po 1:0 przeciwko Tottenhamowi i Manchesterowi United zrekompensowały wcześniejsze porażki chociażby z Norwich City. Drużyna powoli zaczynała lepiej rozumieć się na boisku, a pozytywne rezultaty spotkań coraz częściej widniały na tablicy wyników. Szalony mecz przeciwko Manchesterowi City zakończony podziałem punktów pozytywnie podziałał na morale zawodników i kibiców. Już nie odczuwano, że nieuchronnie zmierzają do Championship. Problemy sprawiły Srokom kontuzje głównie w bloku obronnym. W jakiś sposób ekipa z St James’ Park poradziła sobie w trudnej sytuacji i w rozrachunku zajęła 13 pozycję w tabeli. Steve Bruce nie ma jednak wielu rzeczy, za które mógłby swoich piłkarzy pochwalić.

Ciągłe rozczarowania

foto: chroniclelive.co.uk

Sroki mają najniższe średnie posiadanie piłki w całej lidze – 38,6% i są drugą najrzadziej podającą drużyną. Oddawanie inicjatywy przeciwnikom ostatecznie wyszło Newcastle na dobre, ale wciąż zostawia po sobie niesmak. W swoich szeregach mają naprawdę utalentowanego kreatora sytuacji podbramkowych, który nadal nie potrafi przełożyć liczb z Major League Soccer na Premier League. Mowa oczywiście o Miguelu Almironie. Gdy przechodził na St James’ Park liczyłem, że da powiew świeżości i polotu w grze ofensywnej zespołu z czarno-białymi pasami na koszulkach. Niestety, nie stał się mózgiem drużyny, a bramki i asysty zdobywał okazjonalnie.

Drugim graczem, po którym ze względu na dobry sezon w Hoffenheim i kwoty za jaką przybył, dużo więcej oczekiwaliśmy był Joelinton. Przeszedł do Newcastle za zawrotne 44 miliony euro, stając się najdrożej kupionym zawodnikiem w historii Srok. W 38 meczach ligowych strzelił zaledwie dwie bramki oddając 52 strzały, a jego xG wynosiło 4,8. Łatwo wysnuć wniosek, że transfer Brazylijczyka okazał się katastrofą na miarę Alexisa Sancheza w Manchesterze United. Choć mam wrażenie, że Newcastle pomyliło się co do profilu potrzebnego im snajpera. 24-latek nie jest typowym zimnokrwistym egzekutorem jak Rondon. Bliżej mu do roli gracza a la Firmino, lubiącego grę kombinacyjną i lepiej odnajdującego się w pełnieniu funkcji wspomagającej partnerów z zespołu. Niestety, ale znalazł się w sytuacji, gdzie wszyscy liczą na wcielenie się Joelintona w terminatora, którym nie będzie. Steve Bruce sam stwierdził, że Brazylijczyk nie musi zdobywać goli. I tu pojawia się chyba najbardziej trafne pytanie odnośnie całej ekipy angielskiego szkoleniowca: „ W takim razie kto ma brać odpowiedzialność za strzelanie bramek?”. Skoro najlepszym strzelcem drużyny jest Jonjo Shelvey, wiele mówi to o ofensywie Newcastle i brakuje mi przekonania, że cokolwiek się w tej kwestii zmieni w następnym sezonie.

Najlepszy zawodnik wg Anatomii: Martin Dubravka
Najlepszy zawodnik wg redakcji: Martin Dubravka

Patrząc na mecze Newcastle widać wyraźnie, jak ważna dla drużyny jest postać Martina Dubravki. Kiedy przychodził do zespołu niewielu zwróciło na niego uwagę, ale gdy już zajął miejsce między słupkami, wywarł bardzo duże wrażenie na wielu widzach Premier League. Refleks, ustawianie się i czytanie gry stoi u Słowaka na wysokim poziomie. W sezonie 2019/20 obronił najwięcej strzałów spośród wszystkich golkiperów ligi – 140. To prawdopodobnie jemu należą się wyrazy szacunku i podziękowania za ostateczną lokatę w tabeli.

Co dalej?

foto: hitc.com

Wiemy już, że saudyjscy inwestorzy nie zasilą Newcastle swoimi ogromnymi pieniędzmi, więc wszystkie znaki na niebie wskazują, że nie nastąpi żadna rewolucja. Póki co Steve Bruce może ze spokojem przystąpić do nowego sezonu na aktualnym stanowisku. Żaden Pochettino czy Allegri nie zawita na St. James’ Park, ale czy jakiś nowy piłkarz? Przekonamy się w najbliższych tygodniach, a nawet dniach. Jeff Hendrick, będący wolnym zawodnikiem po wygaśnięciu umowy z Burnley, jest ściśle łączony z klubem i rzekomo odbył już testy medyczne. Z pewnością wzmocni linię pomocy i da menedżerowi kolejne opcje taktyczne. Kluczowe będzie znalezienie przez młodszych utalentowanych graczy jak Almiron czy Saint-Maximin wspólnego języka aby Newcastle pojawiło się na fali wznoszącej, czego im serdecznie życzę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *