Pewna era na Goodison Park dobiega końca. Leighton Baines kończy karierę

Koniec rozgrywek Premier League to dla kilku ważnych postaci ostatni sezon na angielskich boiskach. Z pewnością wielu z nas będzie tęsknić za Davidem Silvą, który żegna się z Manchesterem City. Wczorajszy wieczór na Goodison Park nie okazał się szczęśliwy dla fanów The Toffees. Ekipa Carlo Ancelottiego przegrała ze spadkowiczem obecnego sezonu, Bournemouth, 1:3. Mecz ten przyniósł także inną równie przykrą wiadomość, przy której poleją się potoki łez kibiców. Żywa legenda Evertonu i jeden z najlepszych lewych obrońców Premier League w historii, Leighton Baines, ogłosił zakończenie sportowej kariery.

Choć w ostatnich latach Anglik nie był w stanie regularnie pomagać Evertonowi i na boisku meldował się młodszy, bardziej energiczny Lucas Digne, jego rola w drużynie nie uległa zmianie. Ancelotti liczył, że 35-latek podpisze nową umowę z klubem, lecz gdy oficjalnie defensor ogłosił zawieszenie butów na kołku, od razu wyraził chęć do powierzenia mu innej funkcji w klubie.

“Mamy czas, aby pomyśleć o nowej roli. Chcielibyśmy wiedzieć, co chciałby robić w przyszłości, a fakt, że może u nas zostać, będzie dobrą okazją do wykorzystania jego wiedzy i doświadczenia, a dla niego także nowej przyszłości.Jeszcze ze mną nie rozmawiał, ale ma kilka dni na przemyślenie tego”.

W czasach, gdy cały świat zachwyca się Andrew Robertsonem i Trentem Alexandrem-Arnoldem i chwali wspomniany duet za grę w ofensywie, niewielu pamięta, że już wcześniej boczni obrońcy definiowali tą pozycję w podobny sposób. Jednym z nich był właśnie Leighton Baines, który również przyczynił się do rozwoju angielskiej piłki, kontynuując trend na bocznych defensorów zapuszczających się na pod pole karne przeciwnika i biorących czynny udział w atakach. Lewonożny Anglik ma na swoim koncie 420 spotkań na poziomie Premier League, w których strzelił 32 gole i zanotował 59 asyst, rekordowe liczby jeśli chodzi o obrońców. Baines z pewnością zostanie zapamiętany na długo ze względu na stałe fragmenty gry będące jego największym atutem. Regularnie zabierał się za wykonywanie jedenastek i zamieniał je na bramki. Rzuty wolne w wykonaniu 35-latka wzbudzały niesamowitą ekscytację. Podchodził do piłki, w skupieniu zerkał na bramkę, po czym brał rozbieg i czy to technicznie, czy siłowo, sprawiał niemałe problemy golkiperom.

W czasach, gdy dla piłkarzy liczy się także medialność i życie na wysokim poziomie, Baines zupełnie do nich nie pasuje. Zawodnicy chwalą się w internecie między innymi fryzurami i nowymi tatuażami. Tymczasem Anglik nie wiódł prymu wśród modelingu, ba, przez kilka lat wyglądał jak członek zespołu Beatles’ów. Długie włosy, zarost i bokobrody to jedyne, czym wizualnie mógł przykuć uwagę. Baines nie posiada żadnych oficjalnych kont w mediach społecznościowych, gdzie mógłby umieszczać zdjęcia z wakacji i tym podobne, jak robią jego koledzy z branży. Jeśli gdzieś zabiera głos, to albo w wywiadach, albo na boisku. Jego profesjonalizm powinien być wzorem dla wielu młodych zawodników, którzy chcieliby odnieść sukces. Na murawie nie stroił fochów, dla niego liczyła się wyłącznie drużyna. Swoją postawą zdecydowanie zapracował na opaskę kapitana, choć nigdy oficjalnie nim nie został. Przede wszystkim kibice The Toffees mogli się z nim identyfikować, był jednym z nich. Słowa Roya Keane’a dobitnie pokazują, że lojalność względem Evertonu nie była mrzonką.

„Poznałem Leightona w hotelu w Sunderland, gdy miał opuścić Wigan Athletic. Złożyliśmy ofertę, która została przyjęta. Pierwszą rzeczą, jaką mi powiedział, było: ‘Roy, jeśli Everton po mnie się zgłosi, przejdę do Evertonu, ponieważ jestem ‘Evertończykiem’.”

Gdy on I Seamus Coleman szaleli na skrzydłach i uważani byli za najlepszych bocznych obrońców Premier League, oczywiście wokół niego pojawiały się plotki transferowe. W Evertonie nie miał nigdy gwarancji na zdobywanie trofeów i ogromnych sukcesów. Jego nazwisko łączono z Manchesterem United i Chelsea, klubami o wielkiej marce i wielkich aspiracjach. On jednak został w Evertonie, by wciąż przewodzić drużynie i być częścią tej wspaniałej społeczności. Teraz kończy karierę bez żadnych tytułów i medali na koncie, lecz wątpię, by w tej chwili żałował którejkolwiek ze swoich decyzji.

Naturalnie legenda klubu z Goodison Park nie mogła rozstać się bez większego pożegnania. Baines zostawił poruszającą wiadomość dla wszystkich fanów:

Jestem niesamowicie dumny, że reprezentowałem Everton przez ostatnie 13 lat, a moja decyzja o przejściu na emeryturę była trudna do podjęcia. Po rozmowie z rodziną czuję, że teraz jest właściwy czas na zakończenie mojej kariery, ale robię to z wieloma wspaniałymi wspomnieniami w tym dumnym klubie piłkarskim.
Jako ktoś z miasta, Everton wiele dla mnie znaczy i bycie częścią klubu to dla mnie zaszczyt.
Chciałbym podziękować wszystkim, którzy wspierali mnie podczas mojego pobytu w Evertonie, zwłaszcza fanom, którzy byli fantastyczni już od momentu podpisania kontraktu.
Uważajcie na siebie i jeszcze raz dziękuję,
Leighton.

Leighton Baines kończy karierę, ale zapewne to nie koniec jego przygody z piłką. Posiada on niezwykłą inteligencję boiskową, ma posłuch wśród młodszych zawodników, więc kto wie, czy nie zobaczymy go w roli jednego z asystentów Carlo Ancelottiego. Możliwe że sam postanowi sprawdzić się w roli menedżera i pewnego razu, jak Duncan Ferguson, chociaż na chwilę historia zatoczy koło i obejmie ster statku pod nazwą „Everton”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *