Kto wygra Ligę Mistrzów, jeśli rozgrywki zostaną wznowione? Część III.

Jeśli nie przeczytałeś dwóch poprzednich części felietonu – zapraszam do zapoznania się z nimi, linki poniżej.

Kto wygra Ligę Mistrzów, jeśli rozgrywki zostaną wznowione? Część I.

Kto wygra Ligę Mistrzów, jeśli rozgrywki zostaną wznowione? Część II.

A teraz przejdźmy już do ostatniej części – omówiliśmy już Atalantę, Atletico, Bayern, Barcelonę, Juventus, Lyon, Man City i Napoli. Zostały nam tylko 3 ekipy – PSG, Real Madryt i RB Lipsk. Będzie więc ciekawie, a na koniec podsumuję wszystkie części i wyłonię z nich głównego kandydata to zdobycia Champions League. Zaczynajmy więc – oczywiście według kolejności alfabetycznej.

PSG

Patrząc na ostatnie edycje LM w wykonaniu paryżan, ciężko je wytłumaczyć – jedna z najdroższych drużyn na świecie (wg, Transfermarkt 843 miliony euro), nie potrafi w 1/8 finału przejść obleganego kontuzjami Manchesteru United z dopiero co zatrudnionym tymczasowo Ole Gunnarem Solskjaerem na ławce trenerskiej, a dwa sezony wcześniej – odpada po przegranej 6-1 z Barceloną.


Po pierwszym meczu 1/8 finału – przegranej 2-1 z BVB – wydawało się, że tak samo będzie i w tym roku. A jednak – Neymar i Juan Bernat trafili do siatki Romana Burkiego i wyratowali ten dwumecz. W taki sposób PSG znalazło się w ćwierćfinale.


W lidze bez niespodzianek – podopieczni Tuchela znowu zdominowali Ligue 1, a tytuł został im przyznany. Nawet, gdyby we Francji zdecydowano się jednak wznowić sezon, ciężko mi sobie wyobrazić innego mistrza tego kraju.

Dlaczego jednak PSG nie zdobędzie Ligi Mistrzów? Dokładnie z tego samego względu, z którego nie zdobyli jej w poprzednich sezonach – po prostu ich rozgrywki krajowe nie przygotowują do rywalizacji na najwyższym poziomie, toteż bardzo łatwo o wpadki z – wydawałoby się – dużo słabszymi drużynami. Nic nie wskazuje na to, aby się to zmieniło. To jest powód, dla którego – moim zdaniem – paryżanie nie zdobędą tego prestiżowego trofeum ani w tym sezonie, ani w najbliższych latach.

RB Lipsk

Piękna historia. Ten klub jest trzy lata młodszy ode mnie, a już bije się o mistrzostwo Niemiec i zakwalifikował się do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Pieniądze włożone w projekt, mądre transfery i świetny trener spowodowały, że ten zaledwie jedenastoletni klub jest obecnie jedną z najciekawszych drużyn do oglądania w Europie.


Julian Nagelsmann to najmłodszy szkoleniowiec w historii Bundesligi – debiutował w tej roli już jako 29-latek w Hoffenheim, które pod jego wodzą zagrało 136 meczów. Udało im się też niejednokrotnie zakwalifikować to europejskich pucharów. Pomimo tak (teoretycznie) małego doświadczenia w dorosłym futbolu, Nagelsmann to trener niezwykle elastyczny taktycznie – potrafił wystawić w jednej jedenastce pięciu napastników (w tym dwóch na wahadłach), lub ofensywnego pomocnika na pozycji libero (źródło: Tomasz Ćwiąkała).

Trener jest świetny, a jego piłkarze – chyba jeszcze lepsi. Co prawda Timo Werner po sezonie odchodzi do Chelsea, ale zdąży jeszcze pomóc w obecnej kampanii Champions League. Poza tym w tej drużynie mamy takich piłkarzy jak Gulasci, Upamecano, Mukiele, Sabitzer, Forsberg, Angelino, Nkunku, Olmo, Poulsen… to oni pomogli zdewastować Tottenham i to oni według mnie poprowadzą RB Lipsk do półfinału Ligi Mistrzów, o ile oczywiście nie dostaną w 1/4 rywala takiego jak choćby Manchester City. Zdobycia pucharu im nie wróżę, natomiast z pewnością będą się o niego bić. Jeśli poszczęści im się w losowaniu – mogą nawet dojść do finału. Być może sprawią niespodziankę i sięgną po LM, jednak jest na to raczej mała szansa. Nie uważam ich więc za kogoś, kto może powalczyć o tę Ligę Mistrzów, jednak ta drużyna z pewnością ma potencjał, aby w nadchodzących sezonach powalczyć o najwyższe cele.

Real Madryt

Nadszedł czas na poprzednich Klubowych Mistrzów Świata i trzynastokrotnych zdobywców Ligi Mistrzów. Real z tego sezonu to nie jest już drużyna, którą znamy sprzed dwóch lat, kiedy to trzy razy pod rząd zwyciężyła w Champions League, Wynikami nie zachwyca właściwie nigdzie – być może dzisiaj zwycięstwem z Sociedad wyjdą na prowadzenie w La Liga, jednak nadal – brak przewagi nad najgorszą od lat Barceloną to żaden powód domu dla tak wielkiego klubu. W LM również nie czarują – beznadziejna faza grupowa i przegrana 1-2 z Manchesterem City na własnym stadionie zupełnie nie napawa optymizmem.

Porozmawiajmy teraz o pozytywach – co może dawać nadzieję kibicom Los Blancos? Z pewnością powroty po kontuzjach – Eden Hazard i Marco Asensio zaliczyli udane mecze po urazach. Belg asystował do Sergio Ramosa z Eibar, oraz do Benzemy z Valencią, a Hiszpan – w zaledwie 16 minut spotkania z Nietoperzami- strzelił bramkę i również asystował byłemu reprezentantowi Francji.


Co prawda pierwszy mecz po pandemii – przez drugą połowę – nie był zbytnio udany dla Realu, jednakże nie da się nie stwierdzić, że obaj wyżej wymienieni panowie swoim powrotem wnieśli dużo jakości do składu Królewskich – gra wygląda znacznie lepiej, co zostało udowodnione szczególnie w meczu z Valencią. Fani mogli być bardzo zadowoleni z postawy swoich ulubieńców – 19 strzałów, w tym 14 w światło bramki i 63% posiadania piłki nie bierze się znikąd. To piłkarze z białej części Madrytu prezentowali się znacznie lepiej od rywala. Powiem więcej: piłkarze z białej części Madrytu biorąc pod uwagę styl gry, prezentowali się znacznie lepiej od Barcelony.

Podsumowując: Real z pewnością poważnie powalczy o czternastą w swojej historii Ligę Mistrzów. Najpierw jednak trzeba wyeliminować City. Przed podopiecznymi Zizou piekielnie ciężkie zadanie. Czy mu podołają?

Podsumowanie

Bayern, Manchester City, Real Madryt. Te trzy drużyny w mojej opinii są głównymi kandydatami do zdobycia Ligi Mistrzów w tym sezonie. Gdybym miał wybrać jedną z nich – bez zawahania wybieram Bayern, jednakże wszystkie wyżej wymienione kluby mają spore szanse na wzniesienie najważniejszego europejskiego pucharu. s

Cześć, mam na imię Julian. Od dziecka kibicuję Realowi Madryt, a od około pięciu lat również Manchesterowi United. Uwielbiam rozmawiać o piłce, oglądać ją jak i amatorsko grać, głównie na pozycji numer "10". Mój ulubiony piłkarz to Toni Kroos, ze względu na magiczne podania i inteligencję boiskową.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *