Który kierunek powinien wybrać Rafał Gikiewicz?

30 kwietnia Rafał Gikiewicz potwierdził, że wraz z wygaśnięciem kontraktu opuści on Union Berlin. Jest to z pewnością smutna wiadomość dla kibiców Żelaznych, tracą zawodnika, z którym potrafili się identyfikować. Niezwykle wspierali Rafała przez co Polak czuł się w Berlinie jak w domu. Teraz nadszedł czas na zmiany, które warto przeanalizować. Który kierunek powinien obrać w kolejnym kroku swojej kariery? Najpierw rozpatrzmy opcje podawane przez media.

Come to Besiktas?

foto: caughtoffside.com

Bein Sports podawał niedawno informacje o zainteresowaniu Gikiewiczem wśród włodarzy tureckiego Besiktasu. Dla polskiego golkipera byłaby to całkiem ciekawa i prestiżowa droga. Besiktas regularnie walczy o mistrzostwo kraju, a na dodatek występuje w europejskich pucharach. Nowe środowisko i nowe wyzwania mogą skłonić 32-latka do zawitania na Vodafone Park. Obecnym bramkarzem Czarnych Orłów jest znany z niesławnego finału Ligi Mistrzów z 2018 roku Loris Karius. Niemiec wypożyczony z Liverpoolu wciąż nie wydaje się gotowym na grę w barwach The Reds, a na tureckich boiskach nadal zdarzają mu się kuriozalne błędy. W tym sezonie Besiktas zajmuje rozczarowującą piątą pozycję i może nie zająć miejsca premiowanego awansem do międzynarodowych rozgrywek. Tureckie kluby z czołówki tabeli są w stanie płacić całkiem solidne pensje, więc sprawa finansów może być argumentem, który zachęciłby Polaka do pojawienia się w Stambule.

Kraina Dinozaurów

foto: wall.alphacoders.com

Według mediów Gikiewicz znajduje się w kręgu zainteresowań HSV Hamburg. Jest to z pewnością klub o sporych aspiracjach i bogatej historii, ale istnieje pewien problem. Zespół Dietera Heckinga znajduje się w drugiej lidze, a ich obecna lokata jeszcze nie gwarantuje występów w Bundeslidze. Dla 32-latka po tak udanym sezonie krok o jeden stopień rozgrywkowy w dół niekoniecznie wyglądałby na ruch do przodu. Co prawda w drużynie Dinozaurów zdobyłby równie pewne miejsce między słupkami jak w Unionie Berlin, ale polski bramkarz mógłby występować w pierwszej jedenastce w barwach zespołów z pierwszej ligi. Sytuacja HSV, w której lidze znajdzie się w następnym sezonie, pozostaje nierozstrzygnięta. Jeśli rozgrywki zostaną wznowione, przed ekipą Heckinga widnieje szansa na awans do Bundesligi. Przedwczesne zakończenie lig i zaakceptowanie dotychczasowych rezultatów spowodowałyby pozostanie Dinozaurów na zapleczu niemieckiej ekstraklasy – wówczas Gikiewicz niekoniecznie zdecydowałby się na taki ruch.

Inna część miasta?

foto: pinterest.com

Temat pozyskania Rafała Gikiewicza przez Herthę Berlin pojawił się jeszcze w trakcie rozgrywek ligowych. Głos w tej sprawie Polak zabrał na początku kwietnia, dając jasne światło na tą sprawę.

Były piłkarz, mieszkający pod Berlinem, który ma dobre kontakty w tym klubie, proponował mi rozmowy z Herthą na temat mojego kontraktu. Nie jestem w stanie sprzedać za żadne pieniądze tego, co osiągnąłem w Unionie. Hertha ma teraz miliony, nowego inwestora i przebiłaby pewnie Union odnośnie mojego kontraktu kilkakrotnie, ale nie jestem w stanie tego zrobić, bo mam większe wartości w życiu niż tylko pieniądze. Druga sprawa – mam dzieci, które muszą się uczyć, chodzić na spacery i funkcjonować w Berlinie. Za dużo bym stracił, więc nie wchodzi to w grę. Powiedziałem: “Nein, danke”

Krzysztof Piątek zatem nie zyska kolegi-rodaka w zespole Bruno Labbadii. Perspektywy obiecywane w Herthcie budzą ekscytację, jednak proces ten nie pokazuje jeszcze konkretów. Nawet jeśli Gikiewicz postanowił rozważyć ewentualną ofertę, musi się sto razy zastanowić się, czy to odpowiednie miejsce dla niego.

Teraz czas przejść do klubu, o którym wokół postaci 32-letniego bramkarza nie słychać, ale transfer do tego zespołu byłby dobrą i obiecującą opcją dla Rafała.

Schalke Gelsenkirchen

foto: wall.alphacoders.com

Ten kierunek wydaje się bardzo abstrakcyjny, ale nie niemożliwy. Zespół z Veltins Areny już musi podjąć decyzję odnośnie nowego golkipera. Alexander Nubel zimą zdecydował się na opuszczenie Schalke i od nowego sezonu będzie reprezentować barwy Bayernu Monachium. I tu otwierają się drzwi dla Gikiewicza, wszystko jednak zależy od działań transferowych zarządu klubu. Zespół z Gelsenkirchen zaczyna coraz częściej stawiać na zawodników młodych i utalentowanych. Ekipa Davida Wagnera zajmuje 6 miejsce w tabeli ligowej, co w porównaniu do poprzednich lat jest całkiem przyzwoitą pozycją. Mimo wszystko potrzebuje wzmocnień w paru strefach, by móc odpowiednio przygotować drużynę do walki o wyższe cele. Ceny idą coraz bardziej w górę, dlatego ściągnięcie za darmo Rafała Gikiewicza mogłoby być świetną inwestycją dla Schalke. Choć Polak ma już 32 lata, wciąż nie można odebrać mu umiejętności i dobrej gry, w końcu został wybrany najlepszym golkiperem rundy jesiennej całej ligi oraz obronił 94 strzały na przestrzeni całego sezonu, co stanowi drugi wynik w Bundeslidze. W tym sezonie lokata Czeladników byłaby lepsza, gdyby nie zaskakujące błędy młodego Nubela. Niemiec swoimi nieudanymi interwencjami zmniejszył dorobek punktowy drużyny. Transfer Gikiewicza do Schalke nigdzie nie był prognozowany i możliwe że tego tematu nawet nie ma, ale plan ten ma ręce i nogi. Odejście Nubela i zakontraktowanie Polaka odbyłoby się ani bez zysku, ani bez straty pieniędzy, dzięki czemu umożliwiłoby to pozyskanie jakościowych zawodników z pola. Giki mając 32 lata na pozycji bramkarza wciąż ma przed sobą kilka sezonów gry na przyzwoitym poziomie, a skoro w Unionie jego kariera nabrała rozpędu, taki krok byłby piękną koleją losów.

Wszelkie plotki transferowe związane z Rafałem Gikiewiczem można by analizować bez końca, lecz decyzja odnośnie przyszłości należy tylko i wyłącznie do 32-latka. Którą drogę wybierze Polak? Przekonamy się w najbliższych tygodniach lub miesiącach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *