Kryzys po Liverpoolsku

11 stycznia tego roku za sprawą Facebookowych wspomnień moim oczom ukazał się post mówiący o tym, iż do dnia 11 stycznia 2020 roku Liverpool zanotował najlepszy start ligowy spośród wszystkich innych zespołów z pięciu najlepszych lig europejskich, po 21 spotkaniach ,,The Reds” zdobyli 61 punktów i byli niepokonani. Na przestrzeni roku sytuacja odwróciła się o 180 stopni, czwartkowa porażka z Burnley była pierwszą na własnym stadionie od 23 kwietnia 2017 roku. Gdzie więc leży problem w obecnej drużynie Liverpoolu?

Co nam powie Jurgen Klopp?

Klopp po kompromitacji z Burnley odniósł się do ostatnich słabych występów jego podopiecznych słowami:
,,Cóż, z pewnością nie są to nasze najlepsze tygodnie. Myślę jednak, że bardzo łatwo byłoby zrzucić to wszystko na karb złego losu, to nie jest tak, że akurat brakuje nam szczęścia. Problemem jest podejmowanie odpowiednich decyzji w odpowiednim momencie. Decyzyjność opieramy na naszej formie, która ma duży związek z koncentracją i nastawieniem do gry. Nawet najprostsze elementy gry potrafią nas rozproszyć. Niestety tak jest, przyznaję to oficjalnie. Dlatego nie strzelamy goli. Wiecie, kiedyś potrafiliśmy wygrać z Burnley z mniejszym posiadaniem piłki, a także z mniejszą ilością okazji bramkowych, a dzisiaj przegraliśmy, bo nie wykorzystaliśmy ani jednej sytuacji. Cały czas myślę, jak to możliwe, że przy tylu próbach nie zdobyliśmy ani jednego gola. Jednak to Burnley wykorzystało swoją szansę, a my przegraliśmy. Jesteśmy odpowiedzialni za tą porażkę, to znaczy, że ja jestem za nią odpowiedzialny.” Słowa niemieckiego szkoleniowca dają nam odpowiedź na wiele pytań, utrata pewności siebie to bez dwóch zdań wielki problem dla każdej drużyny w Europie. Za nami co prawda tylko 19 kolejek więc temat tytułu do sprawa otwarta i podejrzewam że w tej kwestii jeszcze wiele może się zmienić, jednak porównując obecną sytuacje w tabeli do tej sprzed roku łatwo zauważalna jest ogromna różnica dyspozycji.

                                     tabela z aplikacji Premier League

Obecnie po 19 spotkaniach Liverpool zdobył zaledwie 34 punkty, wygrywając 9 meczów, aż 7 remisując oraz przegrywając 3. Jednak Klopp zapytany o szanse na mistrzostwo odpowiada:

,,Hej, wyszedłbym na durnia, gdybym teraz, po porażce z Burnley, po serii meczów, w której nie potrafiliśmy strzelić ani jednego gola – nawet nie wiem ile było tych meczów – gdybym teraz zaczął snuć tutaj rozważania o szansach na mistrzostwo… Jeśli chcemy mistrzostwa, musimy odnosić zwycięstwa, bez tego ani rusz. Musimy nad tym popracować i bardzo się poprawić. Coś u nas nie działa, a jeśli tak jest, to musimy poświęcić jeszcze więcej czasu i energii na dokładny trening. Jednak łatwo się o tym mówi, a to wcale nie jest takie proste. Mamy trudną sytuację, która pokazuje wiele rzeczy. Chłopcy bardzo chcieli tego zwycięstwa, starali się o to już od kilku meczów. Jednak jak widać, nie możemy nic brać za pewnik, nawet najprostszego przeciwnika – po prostu wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Musimy jednak dojść do tego co u nas najbardziej szwankuje i jakie decyzje powinniśmy podejmować pod bramką przeciwnika. Wtedy zaczniemy znów punktować.” W skrócie banały o tym, że aby zdobyć mistrzostwo należy wygrywać mecze, ale o tym chyba wszyscy już wiedzą. W ostatnim czasie postać samego Kloppa jest odbierana zgoła inaczej, z sympatycznego i uśmiechniętego, często lubianego ponad podziałem barwowym stał się trenerem, który usprawiedliwień szuka w każdym miejscu- oczywiście, że była plaga kontuzji, natłok spotkań oraz oczywiście okropni sędziowie, którzy byli przeciwnikami drużyny Niemca i robili im pod górkę w każdym niekorzystnie kończącym się spotkaniu. Jednak może warto wyprać najpierw własne brudy?

Co więc nie gra w taktyce?

Mniej więcej to, że każdy już wie jak się ustawić aby zabić atuty ,,The Reds”, łatwo zauważyć, że najwięcej problemów Liverpool ma z drużynami takimi jak Fulham, Brighton, West Brom, Newcastle(remisy) bądź też Southampton, Burnley oraz Aston Villa(porażki). Większość tych drużyn na Liverpool nastawiła się raczej defensywnie a podopieczni Kloppa przeważali w statystykach posiadania piłki, jednak nie przełożyło się to na skuteczność w ataku. Przykład meczu z Fulhamem, 74% posiadania piłki oraz 707 wymienionych podań przełożyło się na 6 celnych strzałów, natomiast drużyna Parkera oddała 5 celnych uderzeń wymieniając zaledwie 227 podań, więc jest to liczba zdecydowanie mniejsza, a mimo to przełożyła się na identyczną liczbę strzałów na bramkę, a cały mecz zakończył się wynikiem 1:1. Kolejny przykład meczu z West Bromem- 79% procent posiadania, prawie 800 podań i zaledwie 2 celne strzały, West Brom natomiast 3 razy oddawał celny strzał na bramkę Alissona i znów końcowy wynik 1:1, takich spotkań jest wiele i można wymieniać kolejne statystyki utrzymywania się przy piłce praktycznie bez przerwy, sam Klopp powiedział o tym spotkaniu, że traktuję je jako porażkę: ,,Dla nas jest to porażka. WBA zagrało zaskakującym ustawieniem 1-6-4-0. Chłopcy są bardzo źli, ponieważ zdają sprawę nie było to ich idealne spotkanie”. Niemiec przyzwyczaił nas już do narzekania na zbyt defensywne ustawienie rywali, wieloma konferencjami udowadnia jedynie, że z defensywnie usposobionymi drużynami Liverpool sobie nie radzi, w tym wypadku warto byłoby poszukać błędów w ustawieniu oraz w poleceniach dla drużyny, zamiast ciągle narzekać na rywali czy sędziów.

Premier League: Wpadka Liverpoolu na Anfield. West Bromwich Albion znowu zaskoczyło - Polsat Sport

fot: Polsat Sport

Jednak przechodząc do porażek w tym sezonie Premier League, Liverpool skompromitował się w starciu z Aston Villą, ,,The Reds” jest drużyną często zapewniającą sobie punkty w końcówkach spotkań, drużyną grającą do ostatniego gwizdka, natomiast po starciu z ,,The Villians” trener Klopp powiedział: – ,,Myślę, że prawdopodobnie nawet wy, gdy oglądaliście mecz, czuliście, że po strzeleniu przez nas gola (na 1:3 przez Mohameda Salaha) wciąż jeszcze jest o co grać. Tak samo myśleliśmy w przerwie”. Zabrakło w nich wiary, zobaczyli zmotywowaną, grająca jak z nut Aston Villę: Dziwny wynik. Aston Villa zagrała bardzo dobrze, ale, z drugiej strony, my spisaliśmy się wyjątkowo źle w różnych aspektach. Prawie każdy popełniał olbrzymie błędy przy bramkach – oznajmił Klopp.

Dziś w różnych starciach było widać, że Aston Villa chce wygrać bardziej od nas. To jest coś, co zobaczyłem i co oczywiście mi się nie podoba. Nie pamiętam, żebym przegrał tak wysoko – dodał Niemiec.

Tutaj Klopp otwarcie przyznał, że Liverpool był słabszy i Aston Villa skradła show, Grealish, Martinez czy też Watkins zagrali bardzo dobre spotkanie, jednak również cała drużyna funkcjonowała idealnie. Jednak po porażce z Southampton Klopp stwierdził, że sędziowie okradli jego podopiecznych z dwóch karnych: ,, Najlepsze sytuacje w tym meczu mieliśmy, gdy przy piłce był Sadio Mane. Jeśli ktoś na świecie jeszcze raz powie, że ten chłopak jest “nurkiem”, będzie największym żartem na świecie. On zawsze chce trzymać się na nogach. W tym meczu były jednak dwie sytuacje, po których inne drużyny dostałyby rzuty karne.” Znów wina sędziów i stwierdzenie, że inne drużyny dostałyby rzuty karne, a poszkodowany Liverpool nie dostał. Jako że jestem kibicem ,,The Reds” to szczególnie boli mnie takie podejście. Kryzysy zdarzają się każdemu, lecz trzeba umieć je zażegnywać, a narazie w tym tkwi problem Kloppa i jego sztabu.

Co dalej?

Dalej natomiast jest jutrzejsze spotkanie z Tottenhamem, starcie 5 i 6 drużyny Premier League będzie poważnym sprawdzianem dla Liverpoolu, ostatnie 5 spotkań to 3 remisy i 2 porażki, a ,,The Reds” nie przyzwyczaili kibiców do takiej formy, jednak drużyny z top6 nie są aktualnie problemem dla Liverpoolu, z tymi ekipami udaję się odnosić zwycięstwa o wiele częściej niż np. z tymi z środka albo drugiej połowy tabeli z którymi często padają remisy bądź ,,The Reds” polega. Należy przywrócić pewność siebie choćby z poprzedniego sezonu, a tutaj praca należy do Kloppa, nam pozostaje czekać i obserwować dyspozycje ,,The Reds” w najbliższym czasie. Nie chciałbym tym tekstem ujmować Kloppowi świetnego warsztatu trenerskiego, gdyż tego nie można mu odmówić, jednak trzeba ogarnąć własne brudy i rozpocząć pracę nad dyspozycją aktualnych mistrzów Anglii.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *