Kilka wniosków po 29. kolejce Premier League – 5 po 5

Mnóstwo przetasowań, emocji, spekulacji, kontrowersji i wniosków. Czyli tydzień jak co tydzień w Premier League. W serii “5 po 5” będę co kolejkę wybierał 5, moim zdaniem, najciekawszych spotkań i do każdego krótko opisywał jeden wniosek. Postaram się robić to szybko i treściwie. Miłego czytania!  

fot.: Getty Images

Howe could you?

Bournemouth po porażce z Liverpoolem nadal tkwi w strefie spadkowej, a argumentów za utrzymaniem z czasem jest coraz mniej. Ekipa Eddie’ego Howe’a zagrała kolejny niemrawy mecz, wręcz oddając rywalowi 3 punkty. Ciężko się na to patrzy, jeśli wspierało się Wisienki będąc zakochanym w fantastycznej historii, jaką piszą od wejścia do Premier League. Kolejna porażka, słaby futbol i brak nowych pomysłów może nasuwać coś, co do niedawna wydawało się niemożliwe. Odejście młodego szkoleniowca z ukochanego klubu? Patrząc bez sentymentów, coraz ciężej będzie trzymać Bournemouth na najwyższym poziomie. Ekipa nie broni się stylem ani nazwiskami. Widać zmęczenie materiału. Po 8 latach pracy z niektórymi zawodnikami mogło nastąpić zwykłe wypalenie. Jeśli Howe’owi uda się przedłużyć życie Wisienek w najwyższej klasie rozgrywkowej, będzie to dużym osiągnięciem. Jeszcze niedawno jego nazwisko padało w kontekście największych klubów. Ze swoją marką nie będzie ciężko znaleźć mu zatrudnienia gdzieś wyżej niż przy strefie spadkowej. Odejście w chwale z i tak dobrym wynikiem może się skończyć dla dwóch stron lepiej niż wspólny blamaż w miłości.

fot.: Getty Images

Roy Hodgson do Europy!

Brzmi jak żart, ale Crystal Palace do europejskich pucharów traci ledwie cztery oczka. Orły nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać. Są idealnym przykładem tego, jak skuteczny jest w futbolu pragmatyzm. Piłka bez fajerwerków, oparta na prostych środkach, a cholernie skutecznie prowadzona. Podczas, gdy mnóstwo lepszych piłkarsko drużyn drży o utrzymanie, Crystal inkasuje trzecie zwycięstwo z rzędu i w tabeli siedzi sobie między Arsenalem, a Evertonem. Roy’owi Hodgson’owi należą się niebywałe brawa i ukłony za to, co osiąga mając w środku pola McCarthy’egoMcArthur”a, a na szpicy Benteke. Z całym szacunkiem dla umiejętności wymienionych zawodników, ale światową półką angielski szkoleniowiec nie dysponuje. Odkąd jest w Londynie, osiąga więcej niż powinien. Mówi się o zakazie wstępu na stadion osobom powyżej 70-tki – Hodgson się do nich zalicza. Wbrew wszystkiemu, duchem, wigorem i zapałem Anglik pewnie przewyższa niejednego 30-latka!

fot.: Getty Images

Mistrzowie za plecami ucznia

Frank Lampard wygrał już w tym sezonie z Jose Mourinho. Tym razem zdewastował drużynę swojego innego byłego przełożonego. 41-latek pokonał Everton Carlo Ancelotti’ego aż 4-0. Wynik wydaje się niemożliwy zważywszy na to, że o sile uderzeniowej Londyńczyków decydowali Pedro, WilliamGiroud. Każdy z nich strzelił bramkę, a skrzydłowi dołożyli nawet po asyście. Niesamowita jest huśtawka emocji jaką gwarantuje kibicom Chelsea w ostatnich tygodniach. Everton był kompletnie bezradny i na próżno szukać pozytywów w jakimkolwiek aspekcie ich gry. Brak koncentracji i mnóstwo błędów indywidualnych. Chelsea zagrała na dobrej intensywności i miała pod kontrolą całe 90 minut spotkania. Jedną z najlepszych postaci w The Blues był debiutujący w wyjściowym składzie Premier League – Billy Gilmour. 18-latek dyktował grą Chelsea niczym Jorginho za kadencji Sarriego. Miał najwięcej podań i przebiegniętych kilometrów. Czapki z głów dla Lamparda konsekwentnie stawiającego na wychowanków z, jak widać, powodzeniem.

fot.: Getty Images

Który Mourinho jest lepszy?

Określanie Sean’a Dyche’a “rudym Mourinho” już na dobre przyjęło się w żargonie piłkarskim. W poprzednim starciu “Mourinhów” wygrał ten siwy. Tottenham trapiony kontuzjami nie miał jednak atutów, które wcześniej pozwoliły na pogrom 5-0. U siebie o zwycięstwie zadecydowali przede wszystkim SonKane (bramka Koreańczyka z tamtego meczu ma realne szanse na miano gola sezonu), bez nich padła tylko jedna bramka, po karnym. W grze Tottenhamu niewiele jest intensywności, solidny opieprz na konferencji dostał Ndombele, który przypominał Paula Pogbę ze swoich wegetatywnych okresów w United. Przed rewanżem z Lipskiem (to już dzisiaj!) nie można powiedzieć dużo dobrego o ekipie z Londynu. Można już zauważyć, jaką piłkę chce grać The Special One, ale za nic w świecie nie potrafi sprawić, żeby jego pomysły były skutecznie wykonywane przez podopiecznych.

fot.: Getty Images

Pokaż im, że się mylili

Ole Gunnar Solskjaer bez wątpienia był najbardziej wyśmiewanym menadżerem w lidze. Każde niepowodzenie, słaby mecz, decyzja w wyborze składu – Norweg obrywał, kiedy tylko mógł. Tymczasem Czerwone Diabły nie przegrały w lidze od 5. kolejek. Jeszcze do niedawna taka seria wydawała się niemożliwa. Przecież jeśli nawet udawało się z kimś wielkim, przyjeżdżał np. Watford i zgarniał 3 punkty. Legenda United pokonała w bitwie taktycznej Pepa Guardiolę już drugi raz w tegorocznych rozgrywkach! Jeden człowiek znacznie pomógł Solskjaerowi zmienić oblicze drużyny i przyśpieszyć w wyścigu o Ligę Mistrzów. Transfer Bruno Fernandesa wywarł ogromny wpływ na grę zespołu. Strach pomyśleć co by było, gdyby Portugalczyk bawił w Manchesterze już od lata. Ale czy na pewno? Były gracz Sportingu zbiera wielki poklask, jak najbardziej zasłużenie. Tylko, że może mu się to prędzej czy później odbić czkawką. Na dobrą sprawę gra w Anglii dopiero chwilę i jest zdecydowanie za wcześnie na jakiekolwiek wyroki. Porównywanie do Ronaldo czy robienie z niego postaci, która wprowadzi zespół na wyżyny jest… gwałtowne. Nie lubię tego robić, ale zalecam spokój. Bomba transferowa na razie wydaje się strzałem w dziesiątkę, ale nie zapominajmy, że mało kto potrafi podnieść poprzeczkę tak wysoko jak opinia publiczna w piłce nożnej. Im bardziej napompujemy balonik, tym większa szansa, że Fernandes nas zawiedzie, a tego nie chce absolutnie nikt (poza fanami City i może Liverpoolu).

 

 

 

Nie mam pojęcia, co mógłby wnieść ten opis. Pij 2,5 litra wody dziennie, segreguj śmieci, zażywaj świeżego powietrza i śpij więcej niż 6 godzin. Miłego dnia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *