Gracias Sergio – Cesarz opuszcza swoje królestwo

Ostatnie tygodnie, a nawet miesiące w Realu Madryt były wyjątkowo burzliwe. Odejście Zidane’a, powrót Ancelottiego i Pintusa, kontrakty dla Vazqueza i Modricia oraz transfer Davida Alaby zrobiły mnóstwo zamieszania wokół zespołu Królewskich. Oprócz tego wciąż nierozwiązana sprawa umowy Sergio Ramosa sprawiała, że na Santiago Bernabeu z upływem czasu emocje nadal nie ulegały zmianie. Przeciąganie liny z obu stron doprowadziło do tego, że kapitan Los Blancos nie podpisze nowego kontraktu i po szesnastu latach pożegna się z klubem. 16 kwietnia w godzinach wieczornych pewna era została zakończona.

Kontraktowe niesnaski

foto: mundodeportivo.com

Wygasający kontrakt Ramosa w 2021 roku był jednym z najczęściej podejmowanych tematów do dyskusji wokół La Liga. Florentino Perez wywołał trzęsienie ziemi próbując założyć Superligę, ale też podkreślając miesiące temu, że Real ma nieciekawą sytuację finansową. Luka Modrić podpisując nową umowę zgodził się na obniżenie swojej pensji. Wiele mówiło się, że obniżki swoich zarobków, jak i długości kontraktu, Ramos nie przyjął. We wczorajszej konferencji Hiszpan stwierdził, że pieniądze nigdy nie były dla niego problemem. Co więcej, oferta zaproponowana przez Real została przez niego zaakceptowana. Sęk w tym… że za późno. Wychowanek Sevilli nie wiedział o deadlinie związanym z przyjęciem nowych warunków kontraktu. Brzmi to dość abstrakcyjnie, szczególnie patrząc na wieloletni staż w klubie oraz zasługi. Ramos zawsze mówił, że jego relacje z Florentino Perezem są bardzo dobre. Z czego może wynikać taka kolej rzeczy sprezentowana przez kapitana Realu? Od kilku miesięcy obóz Sergio Ramosa wysyłał przeróżne sygnały odnośnie rozmów z prezesem Królewskich i nie do końca zmierzały one ku wzajemnemu porozumieniu. Przypuszczam, że zawiodła po prostu komunikacja między Realem a agentem, którym jest brat 35-letniego zawodnika. Spekulacje i zakontraktowanie Davida Alaby sugerowało, że kwestią czasu jest ogłoszenie rozstania z kapitanem.

Jak będzie wyglądać nowy duet obrońców?

foto: mundodeportivo.com

Cały świat zastanawia się, co czeka Real w nadchodzącym sezonie i jak zostanie uformowana linia defensywy przez Carlo Ancelottiego. Włoski szkoleniowiec na starcie otrzyma Davida Alabę, który przez ostatnie lata w Bayernie występował dokładnie na pozycji Ramosa, czyli na lewym środku obrony. Austriak to gracz o wielkich umiejętnościach, lecz zakończony w maju sezon, pomimo triumfu w lidze, nie należał do najlepszych w karierze 28-latka. Przydarzały mu się częste błędy, a partnerzy z bloku defensywy również nie zawsze stawali na wysokości zadania. Co więcej, sam Alaba rzekomo nie podpisał nowego kontraktu z Bawarczykami, gdyż klub nie chciał zagwarantować mu gry w środku pola. I tutaj można upatrywać zupełnie innego rozwiązania, w którym reprezentant Austrii otrzyma rolę pomocnika. Kiedy w ubiegłym sezonie podstawowy duet obrony Ramos-Varane był nękany kontuzjami, wirusem i innymi kłopotami, na ich miejsce wkraczali gracze rezerwowi – Nacho i Eder Militao. Nie będzie to stwierdzenie na wyrost, że ta dwójka swoje zadania wykonywała świetnie i pozytywnie zaskoczyli fanów Królewskich. Szczególnie ucieszyła forma Brazylijczyka, który przyszedł do klubu za wysoką kwotę, a nigdy nie otrzymał poważnej szansy na pokazanie swoich umiejętności. Gdy obaj regularnie wychodzili w podstawowym składzie, zyskali większą pewność siebie i fantastycznie się ze sobą uzupełniali. W trudnym momencie zapewnili drużynie bezpieczeństwo. Bardzo możliwe, że w przyszłym sezonie również będą zawodnikami wyjściowej jedenastki. Pod znakiem zapytania stoi przyszłość Raphaela Varane’a. Kontrakt Francuza wygasa za rok, a pogłoski wskazują na różne rozwiązania. Wczoraj dużo pisało się o tym, że Królewscy nie chcą dopuścić do straty Varane’a, chyba że za odpowiednią sumę. W przypadku jego odejścia Real być może pokusi się o nowego defensora, lecz podstawowego czy rezerwowego, to będzie zależeć od finansów klubu i woli Carletto. Spośród obecnych postaci może skończyć się na duecie złożonym z Alaby i kimś z dwójki Nacho-Militao.

Co dalej z Ramosem?

foto: goal.com

Zastanawiającą kwestią jest też następny kierunek obrany przez Ramosa. Wśród klubów zainteresowanych usługami Hiszpana znajdują się takie marki jak PSG, Manchester City czy Manchester United. Jednak ważną rzeczą będzie też rola, jaką 35-latek będzie pełnić. Ostatni sezon okraszony dużymi problemami zdrowotnymi niesie wątpliwości, czy może jeszcze regularnie pełnić funkcję zawodnika wyjściowej jedenastki. Niewykluczone, że Ramos w nowym klubie będzie zaledwie graczem rezerwowym. W każdym z wymienionych klubów są zawodnicy będący filarami defensyw lub gracze z dobrymi perspektywami na przyszłość. Na konferencji prasowej 35-latek zaprzeczył medialnym pogłoskom i wykluczył jakąkolwiek możliwość powrotu do Sevilli. Zarzekał się także, że nigdy nie zobaczymy go w barwach Barcelony. O swoim wyborze Hiszpan poinformuje osobiście, a to może się stać już niedługo. Według doniesień Fabrizio Romano prowadzi negocjacje z jednym zainteresowanym klubem. Czy były już piłkarz Los Blancos zostanie w Europie? Czy może uda się na spokojną końcówkę kariery za Atlantyk do Major League Soccer? Przekonamy się wkrótce.

Do zobaczenia

foto: Real Madrid / Twitter

Podczas oficjalnego pożegnania z ust Sergio Ramosa padły ważne dla każdego kibica Realu słowa: prędzej czy później tu wrócę. Choć defensor zamyka pewien rozdział swojej kariery, wciąż ma klub w swoim sercu i nie zamierza go opuszczać na zawsze. Jak wiemy, wiele legend Królewskich później otrzymywało różne funkcje wewnątrz klubu. Pierwszą myślą jest naturalnie Zinedine Zidane i jego kariera trenerska, Raul również zmierza podobną ścieżką. Iker Casillas dołączył do klubowej fundacji, a Alvaro Arbeloa od sezonu 21/22 znajdzie się w sztabie szkoleniowym Carlo Ancelottiego. Możliwe, że Ramos również rozpocznie pracę w Realu po zakończeniu piłkarskiej kariery. Na tą chwilę Santiago Bernabeu traci jednego z najwybitniejszych przedstawicieli ekipy Los Blancos. 16 lat w Madrycie i 22 tytuły – dorobek niesamowity. Za postawę boiskową można go kochać, lub nienawidzić. Jednak trzeba przyznać, że jego wpływ na zespół przez te wszystkie lata był niesamowity. Przed kolejnym El Clasico z Barceloną z pewnością przypomnimy brak Ramosa, który w tych spotkaniach zawsze znajdował się w centrum wydarzeń i odgrywał wielką rolę w przebiegu meczu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *