Czy jest już czas, żeby oceniać? Początek zwycięstw w Tottenhamie

20 listopada cały piłkarski świat zadrżał. W zasadzie hucznie zrobiło się już dzień wcześniej, kiedy zwolniono jednego z najdłużej pracujących dla jednego klubu menadżerów w Europie. Mauricio Pochettino pożegnał się z Tottenhamem z zaskoczenia. 10 dni po remisie z Sheffield United, na samym końcu przerwy reprezentacyjnej. Nie minęło wiele czasu, a “WOW!” w Londynie zabrzmiało jeszcze głośniej – “Koguty” objął Jose Mourinho.

O Mauricio

Zanim przejdziemy dalej, należy zatrzymać się na postaci, która miała największy wpływ na to, gdzie obecnie jest Tottenham. Mauricio Pochettino zasługuje na wszelkie laury za pracę przy White Hart Lane oraz Tottenham Hotspur Stadium. Cztery i pół roku pracy w klubie pokroju Spurs to godny podziwu wyczyn. Argentyńczyk do końca kariery będzie dźwigał jarzmo braku trofeów z klubem z Londynu, ale bez względu na to, nikt nie zapomni gdzie zaprowadził Tottenham. Miejsce, w którym są teraz znacznie różni się od tego, w którym byli jeszcze w 2014 roku. Nie mówimy już o solidnym zespole środka tabeli, ale o finaliście Ligi Mistrzów i czołowej sile angielskiej Premier League.

Były gracz m.in. PSG i Espanyolu wiódł Spurs przez najlepsze lata w współczesnej historii klubu. Był przy budowie nowej, jednej z najnowocześniejszych w Europie, baz treningowych, a przede wszystkim stadionu. Stworzył grupę fenomenalnych piłkarzy, dla których był jak ojciec. Z menadżera “szarego” Southampton stał się jednym z najbardziej pożądanych fachowców na rynku. Zanim trafił do Tottenhamu trenował Lamberta i Lovrena – po kilku latach chce go Real Madryt. Pochettino miał niebagatelny wpływ na ostatnie sezony ligi angielskiej, często wymieniany obok Guardioli i Kloppa, wzbudzający zachwyt za efektywność pracy oraz szacunek za wytrwałość i konsekwencję. Dlatego zwolnienie go było ogromnym krokiem Spurs, zakończeniem ery.

Prowadząc zespół słynął z odważnego, nowoczesnego stylu gry. Futbol oparty na wysokim, agresywnym pressingu i dynamicznym ataku pozycyjnym zachęcał do przychodzenia na stadion. Chęć zdobycia każdego centymetra przestrzeni była zatrważająca. Wysoko ustawiona linia obrony, szerokie rozstawienie w celu kontroli meczu w każdej sferze, w każdym momencie – tak chciał grać “Poche”. Tottenham brylował intensywnością, o której Argentyńczyk często wspominał.

Znalezione obrazy dla zapytania: Pochettino cl final

fot.: Mirror

Tymczasem do Londynu wraca ktoś, kto jest postrzegany jako skrajne przeciwieństwo gegenpressingu lub tiki-taki.  

Powrót, na który czekał każdy

11 miesięcy w piłce nożnej często bywa jak wieczność. Niespełna rok wystarczy na diametralną zmianę postrzegania piłkarza, trenera lub klubu. Na właśnie tyle czasu zniknął ze światowych boisk Jose Mourinho. Chociaż “zniknął” nie jest do końca prawidłowym słowem. “The Special One” był niejednokrotnie widywany na trybunach. Medialny kontakt z futbolem przejawiał pełniąc rolę eksperta dla Sky Sports. Głód piłki bardzo mu doskwierał, o czym wspomniał sam w swojej pierwszej konferencji prasowej po powrocie. Wrócił do Londynu, miejsca, w którym trzykrotnie podnosił puchar za mistrzostwo kraju i wbrew ciężkiemu pożegnaniu, zapisał się złotymi literami w historii Chelsea.

To samo miasto witało go teraz w innych kolorach. Już wcześniej zamienił niebieski dres na czerwone barwy Manchesteru United, ale tym razem postrzegano jego ruch inaczej. Ikona “The Blues” staje za sterami lokalnego rywala. Sam Portugalczyk usłyszał podczas pierwszego spotkania z dziennikarzami zarzut na temat deklaracji, że nigdy nie przyjąłby oferty Spurs. Odpowiedział w swoim stylu: “To było zanim zwolniono mnie z Chelsea”. Prawdopodobnie pierwszy raz w karierze od momentu odejścia z Portugalii (03/04) “The Special One” spotkał się z sytuacją, w której marka klubu jest mniejsza od jego własnej. Za czasu prowadzenia Benfici czy Porto, nie był jeszcze światową gwiazdą menadżerstwa, a później przychodziły już tylko kolejno Chelsea, Inter, Real Madryt i Manchester United. Pracował w ścisłej klubowej elicie. Tottenham już też do niej należy, ale jest “świeżakiem” i ciężko porównać ich status do United czy Realu.

Znalezione obrazy dla zapytania: mourinho premier league trophy

fot.: Irish Mirror

Chwalebne preludium dla Pochettino w pierwszych akapitach miało wytłumaczyć, dlaczego jeden z najpopularniejszych menadżerów świata zagościł na Tottenham Hotspur Stadium. Ambitny projekt, topowi piłkarze, podwaliny położone przez genialnego szkoleniowca – brakuje jedynie pieczęci w postaci kilku kilogramów srebra w gablocie. Jose Mourinho jest jednym z niewielu, którzy mogliby zrobić z klubem następny krok i wreszcie przełamać tą, wręcz ośmieszającą, posuchę pucharową. Portugalczyk wygrywał jakieś trofeum wszędzie, gdzie przyszło mu pracować. Daniel Levy zwalniając Pochettino zakończył pewien proces w klubie, skończyła się budowa, przyszedł czas na finalizację. Tymczasem prawdopodobnie nie było na rynku lepszego gruntu niż Tottenham, a Mourinho nie chciał czekać w nieskończoność. Sytuacja wygląda na znakomitą dla obu stron. “The Special One” to idealna postać, żeby wreszcie uczynić Tottenham wielkim i przebić ścianę, pod którą zatrzymał się jego poprzednik.

“Zamierzam popełniać nowe błędy”

Między innymi takim zdaniem Jose Mourinho przywitał się z Tottenhamem. Mówił dużo o czasie na analizę swoich pomyłek i potknięć, jaki zyskał dzięki 11-sto miesięcznej przerwie od trenowania. Oprócz nadania zupełnie nowego impulsu dla klubu, sam szkoleniowiec ma przed sobą zupełnie nowe zadanie. Pierwszy raz w wielkiej karierze nie spędził okresu przygotowawczego z zespołem, tylko wszedł do szatni podczas wiru rozgrywek.

“Zamierzam popełniać nowe błędy, nie ponownie te same. Miałem dużo czasu i myślę, że wracam silniejszy z mentalnego punktu widzenia. Nie mówię, że w formie, zawsze byłem w formie. Jestem wypoczęty, zmotywowany i gotowy. Myślę, że zawodnicy to czują”.

Wspomniał również o tym, co najistotniejsze dla nowego szefostwa i zawodników – wygrywaniu. W świecie piłki niewiele jest postaci tak przywiązanych do zwycięstw, jak Mourinho. Wszyscy, od kitmana po Daniela Levy’ego wiedzą, w jakim celu jest tam Portugalczyk. Jako pierwsza “gruba ryba” na ławce trenerskiej Spurs, będzie rozliczany zapewne surowiej, a główną miarą staną się sukcesy.

“Nie mogę być zadowolony, jeśli nie wygrywam. I nie mogę tego w sobie zmienić. Myślę, że wpłynę na zawodników i oni również nie będą mogli być zadowoleni, jeśli nie będą wygrywać. Jeśli jesteś zadowolony z przegrywania, ciężko będzie zostać zwycięzcą. To podstawowa zasada”.

W kwestii zasad Mourinho również miał wiele do powiedzenia. Podkreślał swój nieugodowy charakter mówiąc o wartościach, które on i cały jego sztab wspólnie uznają. Dla kogoś, kto nie stosuje się do zasad – nie ma miejsca. Zadowolenie z porażek jest cechą Tottenhamu, którą Mourinho będzie starał się wyplenić. Wysokie pozycje w lidze oraz finał Ligi Mistrzów były w Londynie traktowane niemal jak zwycięstwa. Brak trofeów maskowano dynamicznym rozwojem klubu i projektem, który miał do nich dążyć. Żeby wypełnić zadanie wygrywania, do klubu wchodzi ktoś, kto na pewno nie nasyci się samym finałem najlepszych rozgrywek świata – trzeba wygrać. Na pytania dotyczące problemów drużyny, spowodowanych prawdopodobnie fiaskiem w najważniejszym meczu ostatniego sezonu odpowiedział: “Nie wiem, nigdy nie przegrałem finału Ligi Mistrzów”. Nie miał to być bynajmniej być pstryczek w nos kibiców, tylko danie do zrozumienia, że na właściwym stanowisku jest właściwy człowiek, który porażki nie toleruje.

Znalezione obrazy dla zapytania: mourinho tottenham forst press

fot.: Independent

Zakała futbolu

Jak napisałem wyżej, do stylu Kloppa czy Guardioli Portugalczykowi daleko. Z określeniem “futbol Mourinho” kojarzy się przede wszystkim głęboka obrona całą drużyną oraz szybkie kontry. Mecze jego drużyn nierzadko okrzykiwane były zabijaniem piłki nożnej, a styl za każdym razem, kiedy ponosi porażkę, jest ze wszech stron krytykowany. Przed telewizorem siadamy zwykle oglądać dynamiczną otwartą grę, kolokwialną wymianę ciosów. Tymczasem kiedy 57-latek jest na ławce trenerskiej jedna ze stron nie bardzo skupia się na zadowoleniu widza. Trzeba dodawać która?

Na wejściu do Spurs, Mourinho deklarował, że styl gry nie zmieni się wiele od tego, co oglądali kibice Tottenhamu dotychczas. Zapowiedział jedynie zmianę detali. Puścił tym samym oko do tych wszystkich, którzy wiedzą, jak istotny w taktyce jest detal. Po 22. spotkaniach można zauważyć wpływ owych niuansów na grę “Kogutów”. Odległości między linią obrony i pomocy są w fazie defensywy znacznie mniejsze. Zespół broni niżej, a angażować w odbiór musi się każdy. Wzrosło znaczenie bocznych obrońców w obronie. Za kadencji Pochettino na boku grali przede wszystkim zawodnicy, którzy potrafili skutecznie dośrodkować, kiwnąć, zrobić przewagę w ataku. Następca cofnął jednego z nich i “stare” zadania ma jedynie Aurier (co nie zwalnia go z najważniejszych obowiązków w obronie), a drugi skrajny defensor gra zazwyczaj jak środkowy obrońca. Dlatego menadżer stawia na 20-letniego Tangangę, który nominalnie ustawiany był na środku (u Mourinho na bokach).

Druga linia jest najbardziej elastycznym obszarem formacji Spurs. Mourinho, zazwyczaj z konieczności, zmienia konfiguracje najczęściej dwójki środkowych pomocników. Każdy z dostępnych zawodników różni się pod względem gry, dlatego to, jak działa pomoc Tottenhamu często zależy nie od wizji trenera, a dostępności piłkarzy. Ciekawym przypadkiem jest kupiony tej zimy Lo Celso. Argentyńczyk niejednokrotnie pokazywał swoje ponadprzeciętne umiejętności techniczne, a po odejściu Eriksena, jest najlepszym rozgrywającym w zespole. Doskwiera mu jednak taktyka drużyny. W systemie, w którym środkowy pomocnik ma przede wszystkim bronić, tak kreatywny gość jak Lo Celso po prostu się marnuje. Nie dość, że do siermiężnej obrony zwyczajnie się nie nadaje, to często napotyka problemy z wyprowadzeniem piłki z głębi, a przesunięcie na dziesiątkę jest niemożliwe – Dele Alli ma pozycję nie do ruszenia.

Atak Tottenhamu nie jest obecnie jego najlepszą stroną. Widać, że zawodnicy nie potrafią jeszcze tworzyć idealnych kontrataków, ponieważ potrzebna do tego dokładność, zwykle zawodzi przy trzecim lub czwartym podaniu. Najważniejszą dysfunkcją ofensywy jest absencja Harry’ego Kane’a. Menadżer Barcelony nie ma łatwo bez Messiego, Bayern bez Lewandowskiego nie jest taki sam, a o tym, co Sarri zrobiłby, gdyby wypadł Ronaldo, nawet lepiej nie wspominać. Tak samo ma Tottenham z Kane’em. Żeby jeszcze bardziej utrudnić zadanie, kontuzji nabawił się Son. Zwykle w klubie jeśli nie strzelał jeden, w dyspozycji był drugi. Obecnie nie ma w kadrze nominalnego napastnika, a powołany tam z przymusu Lucas Moura sprawuje się średnio.

Znalezione obrazy dla zapytania: harry kane injury 2020

fot.: FourFourTwo

1 lipca

Szybkie streszczenie sytuacji sportowej w Spurs miało na celu przybliżenie problemów, jakie na dobry początek przywitał nowy szkoleniowiec. Bez wątpienia miał czym sobie zawracać głowę przez pierwsze 3 miesiące pracy. Specyficzny styl gry i nowy etos działań wymagają czasu do przyswojenia. Już na samym wejściu Mourinho stara się odcisnąć piętno na drużynie, ale prawdziwy start zacznie się dopiero 1 lipca. Dużo łatwiej przepracować wiele czynników z zespołem mając do dyspozycji wszystkich graczy i nie martwiąc się o następujące co 3 dni spotkania. W tym co dzieje się teraz w obozie Spurs, można dopatrzyć się odrobiny nieporadności. Zaczął się proces. Ścianę, od której odbiła się drużyna na końcu ubiegłego sezonu, należy przebić. Ilość przeszkód w obecnych rozgrywkach niespodziewanie się namnożyła, dlatego sam Portugalczyk zapowiedział, że chciałby, żeby był już początek nowego sezonu.

Czyli dla “The Special One” i Tottenhamu – nowy początek.

 

Nie mam pojęcia, co mógłby wnieść ten opis. Pij 2,5 litra wody dziennie, segreguj śmieci, zażywaj świeżego powietrza i śpij więcej niż 6 godzin. Miłego dnia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *