Crystal Palace – Czy Orły nauczą się latać?

O kampanii Crystal Palace z tegorocznego sezonu 2019/20, gdzie zajęli 14 pozycję, można uznać za optymalną jak na warunki klubu. Patrząc na wyniki z poprzednich lat, widać, że zespół byłego selekcjonera Anglii Roya Hodsona jest w stałej, dobrej formie, powoli przechodzącej pod stygmatyzm. Lecz patrząc teraz na zakończone rozgrywki, można mówić o straconej szansie na wejście o półkę wyżej.

Przed sezonem widząc, jakie manewry na rynku transferowym drużyna z Selhurst Park poczynała, było widać chęć pozostania klubu w Premier League. A to wszystko dzięki sprzedaży Aarona Wan-Bissaki do Manchesteru United za ponad 55 milionów euro. Sam klub, dzięki tym pieniądzom, wzmocnił kadrę dobrymi ligowcami, jak na przykład najlepszym strzelcem tego sezonu Orłów, Jordanem Ayew, dwoma zawodnikami Evertonu: Jamesem McCarthy oraz Cenkiem Tosunem, który został wypożyczony na rok (lecz wrócił do The Toffees w marcu). Tak samo na rok (plus 1,5 miliona euro) został wypożyczony zawodnik Betisu Victor Camarasa, którego fani angielskiej piłki mogą znać z epizodu w Cardiff. Niestety, nie został w londyńskim klubie do końca umowy i wrócił do Hiszpanii po pół roku. Ostatnim ważniejszym wzmocnieniem był Gary Cahill, który opuścił Chelsea bez kwoty odstępnego. Warto wspomnieć także o trójce, która wróciła z wypozyczeń: Alexander Sorloth, Jarosław Jach i Jason Puncheon. Dwójka z nich wróciła na wypożyczenia, a Jason opuścił Anglię dla Pafos FC, grającego w cypryjskiej 1. lidze. Lecz największym “sukcesem transferowym” klubu było utrzymanie gwiazdy klubu, Wilfreda Zahy, pomimo wielu ofert lepszych klubów z Anglii.

Przebieg rozgrywek

Kalendarz ułożył się dla Orłów średnio, bo na pierwsze pięć meczów w sezonie trafili na dwójkę beniaminków (Sheffield United i Aston Villa), ale także na zespoły z Top 6 (Manchester United i Tottenham). Jedynym zespołem poza tych grup był Everton. Także teren mógł im nie sprzyjać, ponieważ tylko raz zagrali na swoim stadionie (przeciwko Aston Vilii), co poskutkowało 12 miejscem, siedmioma punktami oraz bilansem bramkowym –3. Natomiast po kolejnych trzech spotkaniach (1:1 z Wolverhampton, 2:0 z Norwich i 2:0 z West Hamem) wznieśli się na 6. lokatę. Także w trakcie początku sezonu rozegrany został mecz Pucharu Ligi Angielskiej, przegrany z Colchester po karnych 4:5. Następne pięć kolejek ekipa z Londynu miała mocno pod górkę, gdyż rozgrywali oni mecze po kolei z City (u siebie), Arsenalem (wyjazd), Leicester (u siebie), Chelsea (wyjazd) i na sam koniec na ten czas niepokonanym Liverpoolem u siebie. Jak można było się domyśleć, zdobyto zaledwie jeden punkt, w zremisowanym 2:2 meczu z Kanonierami. Po tej serii trwającej półtora miesiąca nastał moment, w którym główną rolę odegrały remisy oraz upadki i wzloty drużyny, jak po paraboli, do przełomu grudnia i stycznia, gdzie Orły usadowiły się na dłuższą chwilę na 9. pozycji, czyli jak najbardziej solidnej lokacie. Ze statystycznego punktu warto by jeszcze wspomnieć o FA Cup, w którym Crystal Palace zakończyło udział także po jednym meczu, przegranym 0:1 z Derby County.
Niestety, po remisie z City 2:2 i porażkach z Southampton, Sheffield i Evertonem kolejno 0:2, 0:1 i 1:3 spadli oni na 14 miejsce, by po czterech kolejnych kolejkach i zwycięskiej passie zwycięstw trwającej ponad 4 miesiące (czwarty wygrany mecz z rzędu z Bournemouth rozegrali po wznowieniu rozgrywek) wrócić na 9 miejsce. Po następnych trzech spotkaniach Orły wróciły na 14 miejsce i zostały na nim do końca sezonu kończąc rozgrywki z dorobkiem 43 punktów.

Zawodnik sezonu: Jordan Ayew
Zawodnik sezonu redakcji: Vicente Guaita

Bramkarz Orłów obok Ayew czy Zahy najpewniejszy punkt obrony zespołu z Londynu. Sam hiszpanski bramkarz zanotował 110 obron oraz 10 czystych kont, co plasuje go na zarówno na 8. i 9. miejscu wśród innych bramkarzy. Należy jednak wspomnieć, że Vicente zaliczył mniej minut od większości bramkarzy. Wyjątkami od reguły byli kontuzjowani Leno (statystyka obron) i Alisson, oraz Ederson (czystych kont).

Podsumowanie i prognozy przedsezonowe

Sam sezon zapowiadał się dobrze. Przyzwoite transfery, zatrzymanie Zahy, brak jakichś wielkich zmian. Jednak skończyło się jak zwykle, czyli poza TOP 10. Nawet gorzej od poprzedniego sezonu. Więc nasuwa się pytanie, co mogło pójść nie tak? Co jest czynnikiem psującym tę druzynę? I jest to bardzo proste pytanie, bo jest nią brak stałej formy. Zespół Roya Hodgsona miał za dużo momentów parabolicznych, gdzie trzymałby constant jakiś dany poziom gry. Zamiast tego mieliśmy mocne spadki, a później powroty na poprzednie pozycję. Oczywiście były dwie sytuacje, gdzie trzymali jedno miejsce przez dłuższy czas. Jednym z nich, był koniec sezonu, gdzie w ich wypadku to nie był na to dobry moment. Jeśli Crystal utrzyma formę, którą prezentowała na przykład z seriach zwycięstw, do tego dobrze wykorzystała trwające okno transferowe i pozyskała młodych utalentowanych zawodników do środka obrony czy pomocy i do tego spróbowała wprowadzić Sorlotha do pierwszej jedenastki, to na Selhurst Park mogłyby nastać dobre czasy, a nawet możliwy awans do europejskich pucharów. Ale czy tak się stanie, czas pokaże.

autor: Krystian Zamęta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *