Chochlik i Skierka z Północnego Londynu. O czarach Jose Mourinho

20 września 2020 r. – Napastnicy Tottenhamu piszą historię na St.Mary’s, kiedy Son umieszcza piłkę w siatce po raz czwarty. Za każdym razem podaje mu Harry Kane.

4 października 2020 r. – Manchester United obdarty z szat po sromotnej porażce 1-6 na Old Trafford. W 7. minucie Kane zaskakuje rywala szybkim wykonaniem rzutu wolnego, adresatem podania jest Son. 20 minut później Koreańczyk odwdzięcza się, asystując przy golu Anglika.

18 października 2020 r. – Już w pierwszej minucie długa piłka Kane’a rozpruwa obronę West Hamu, Son egzekutorem. Kilka chwil później napastnicy tworzą kolejną “wspólną” bramkę.

26 października 2020 r. – O skromnym zwycięstwie nad Burnley zdecydował gol po rzucie rożnym. Anglik z Koreańczykiem, tym razem dla urozmaicenia, asystę i strzał zagrali głową.

6 grudnia 2020 r. – Derby z Arsenalem wygrali Son z Kanem, tworząc dwie wspólne bramki.

13 grudnia 2020 r. – Mecz z Crystal Palace. Chyba już rozumiecie o co chodzi.

2 stycznia 2021 r. – W spotkaniu z Leeds duet Kogutów zrównuje się z parą Shearer&Sutton, stając się najskuteczniejszym w pojedynczym sezonie Premier League. Na pobicie rekordu mają jeszcze 21 spotkań.

Boiskowe Zwierzęta

“Fenomenalni”, “nieprawdopodobni”, “niewiarygodni”, “fantastyczni” – przed nami jeszcze połowa sezonu, a każdy z tych przymiotów już teraz brzmi jak przeżytek. Bezprecedensowość wyczynów Sona i Kane’a sprawia, że nie przystoi nazywać tego duetu po prostu “współpracą”. Coraz częściej słyszymy tak patetyczne określenia jak “telepatia” lub, moje ulubione, “love story”. Oglądając ich mecze nie sposób bronić się przed wrażeniem, że Harry Kane, zamykając oczy, widzi Sona wychodzącego na pozycję i vice versa. Wiecznie uśmiechnięty Koreańczyk i promieniujący lojalnością oraz determinacją Anglik są jak ulubiona para w serialu, której rozstania za nic w świecie nie zniesiemy.

Jesienią nie wiedział jeszcze nikt. Hasło “asysta Kane’a” padało niemal tak często jak “dzisiaj obniżają podatki”, a za ogłaszanie światu, że tylko Lewandowski kończy akcje lepiej niż Son, dostawało się foliową czapkę. Teraz, po fakcie, wszyscy robimy miny niczym Owen Wilson podczas paryskich nocy. Jednak kula śnieżna, która spadła na Premier League, swój początek miała prawie rok wcześniej.

Wraz z przybyciem nowego menadżera do Londynu, ciepłe i dobrze znane strefy komfortu zawodników zmieniły się w poligon doświadczalny. Jose Mourinho postanowił, że dwukrotny król strzelców, pod jego komendą, będzie częściej wybierał się pod własne pole karne, a Koreańczyk stanie się wahadłowym na dwóch skrzydłach i napastnikiem w jednym.

The exciting future of Tottenham's midfield that Jose Mourinho has at his fingertips - football.london

Źródło: Football.London

Z biegiem czasu wygląda na to, że Portugalczyk dokładnie wiedział jakich nowych wyzwań potrzebują jego atakujący. Bez krzty zwątpienia można nazwać ostatnie miesiące życiową formą Sona, a Harry Kane spisuje się na pozycji “Firmino” lepiej niż sam Brazylijczyk.

The Special One opisuje swoich podopiecznych w ten sposób:

“Oni harują jak zwierzęta! Z całym szacunkiem dla zwierząt, nie zrozumcie mnie źle. Chodzi o to, że wykonują niesamowicie wiele pracy kiedy drużyna się broni. Harry Kane wybija piłki z własnego pola karnego. Son przez godzinę pracował jako skrzydłowy z Bellerinem, a później tak samo dobrze z obrońcą, już jako napastnik”. 

공격!

Piłkarzem, który najlepiej wychodzi na zmianie menadżera jest prawdopodobnie Heung-min Son. O ile dwucyfrowe wyniki strzeleckie były normą również pod batutą Pochettino, w tym sezonie napastnik pewnie kroczy po swój osobisty rekord (14 trafień). Styl gry Mourinho dużo bardziej odpowiada Sonny’emu, który wreszcie otrzymał wystarczająco przestrzeni na przeszywanie defensywy rywala z szybkością podobną pociskowi karabinu snajperskiego. Ale jeśli jesteśmy już przy karabinach…

Ostatnie lata w życiu Heung-min Sona na pewno nie należały do najspokojniejszych zawodowo. Kierownictwo klubu, kibice, a również koledzy z zespołu drżeli o przyszłość napastnika, który mógł zniknąć z futbolu na 21 miesięcy. “Groźba” służby wojskowej przestała nad nim wisieć dopiero w lutym 2018, kiedy z racji na zwycięstwo w Igrzyskach Azjatyckich skrócono przymusowe powołanie do jedynie trzech tygodni. Koreańczyk wywiązał się z obowiązku wobec państwa podczas wiosennego lockdownu. Znaczy to mniej więcej tyle, że kiedy Sergio Aguero streamował FIFĘ, a Paul Pogba wykonywał “toilet roll challenge”, Son przechadzał się w 30-kilometrowym marszu z 40-kilogramowym wyposażeniem na plecach.

Spurs forward Son earns military accolade after finishing training in South Korea

Spośród 150 mężczyzn, napastnik uplasował się w pierwszej piątce najlepszych kadetów. Chyba nikt nie będzie głośno protestował, jeśli uznam, że Koreańczyk w maju przeszedł istny dodatkowy okres przygotowawczy. Efekty widać w tym sezonie, kiedy wymagająca fizycznie taktyka najwidoczniej wcale mu nie przeszkadza. Częściej niż kiedykolwiek oglądamy Sona broniącego własnej bramki, a kilka sprintów przez połowę boiska w trakcie całego meczu nie jest niczym więcej niż normą. Niech najlepszą wizytówką formy po powrocie ze służby będą statystyki – 18 bramek i 13 asyst we wszystkich rozgrywkach, a minęło zaledwie pół roku.

Firmowym zagraniem ataku Kogutów staje się wymuskana, długa piłka za plecy obrońców. Tak, wydawało by się, nieskomplikowane zagranie nie miałoby sensu bez Sona, który nie dość, że bez najmniejszego problemu zostawi obrońców za plecami, odda idealnie wymierzony strzał w pełnym biegu. W sztuce tej zaczyna zawstydzać czołowych napastników ligi. Skuteczność najlepszego strzelca Tottenhamu to tegoroczny ewenement na skalę europejską.

Aż 43% strzałów z pola karnego po akcji kończy się dla Sona bramką. Żaden czołowy strzelec Premier League w tym sezonie nie jest aż tak skuteczny w szesnastce. Piłkarz Tottenhamu przyćmiewa rywali również w statystyce xG (Expected Goals), ponieważ różnica między bramkami, które policzyła mu matematyka, a tymi, które zdobył, wynosi zatrważające 6.7 na jego korzyść. Drugi w tej klasyfikacji Salah ma ponad 3 oczka mniej. Spośród pięciu najlepszych lig świata jedynie skuteczność Roberta Lewandowskiego wypada lepiej (+8.4).

Son Heung-min celebrates five years at Spurs with a goal in friendly win | News Break

Źródło: News Break

Cały ten fenomen paradoksalnie wynika z tego, że Son strzela rzadziej. Właśnie tak, dużo rzadziej. Trwający sezon jest najuboższym w strzały dla Koreańczyka, częściej próbował swoich sił nawet za czasów gry w Leverkusen. Nowy menadżer nie dość, że przesunął Sona bardziej do środka formacji, dzięki czemu ma znacznie więcej okazji do strzału ze “złotej strefy” (z niej pada większość bramek), to oduczył go strzelania za wszelką cenę, co znowuż poskutkowało największą w karierze liczbą kluczowych podań na mecz. Dzięki nowym możliwościom i obowiązkom napastnik w ostatnich miesiącach jest jednocześnie skuteczniejszy i bardziej zespołowy niż kiedykolwiek. Niemożliwe? A jednak!

Napastnik na wstecznym

Harry Kane nie mógł grać na szpicy w Tottenhamie Jose Mourinho. Son, pędząc jak inflacja w Polsce, w kilka chwil odbiera obrońcom nadzieję na pozbawienie go sytuacji, podczas gdy Anglik przewagę biegową traci szybciej niż budżet 70 milionów złotych. Wobec tego od samego początku urzędowania Portugalczyka w północnym Londynie oglądamy Kane’a nieustannie zmieniającego pozycję. W ciągu 90 minut wicekapitan Kogutów kilkukrotnie schodzi na skrzydło, cofa się na odległość 30 metrów od własnej bramki oraz ustawia się za napastnikiem jak typowy ofensywny pomocnik. Znacznie powiększyła się gama zagrań reprezentanta Anglii, który dużo efektywniej drybluje, a potrafi zaskoczyć także świetnym przeglądem pola przy dośrodkowaniu, czy długiej piłce, jakiej nie powstydzili by się najlepsi rozgrywający ligi.

Znakomite świadectwo wystawia mu najszybciej przekroczony próg 10 bramek i 10 asyst w jednym sezonie oraz statystki typowe dla… pomocników ofensywnych. Zawodnik plasuje się na czołowych pozycjach w rankingach największej liczby podań prostopadłych, akcji prowadzących do strzału oraz do gola. Wprost niesamowite jest to, jak w ciągu roku z pazernego na wyniki strzeleckie snajpera, Kane przerodził się w serce drużyny, które bije stojąc ramię w ramię z pomocnikiem defensywnym, kiedy trzeba bronić wyniku. Większość ekspertów właśnie w jego transformacji widzi przyczynę genialnego duetu z Koreańczykiem, czemu nie śmie zaprzeczać sam Son, z uśmiech mówiąc, że to wszystko sprawa Harry’ego.

Zresztą, co was będę przekonywał. Oddajmy głos legendom:

Rio Ferdinand:

“Ostatnim zawodnikiem, który osiągał podobne liczby był Thierry Henry. Jakość podań Kane’a jest niesamowita. Im jest starszy, tym robi to lepiej. Przypomina mi też Wayne’a Rooney’a, tak samo jak on często schodzi głębiej, a potem rusza do przodu, wręcz robi co chce”.

Alan Shearer:

“Ich współpraca jest podobna do tej, którą miałem przyjemność mieć z Teddy’em Sheringhamem w reprezentacji. Wiedzieliśmy dokładnie co ten drugi chce zrobić. Miałem wiele znakomitych duetów, ale ten był szczególny, ponieważ nikt nie był tak inteligentny jak Teddy. Nie był najszybszy, ale co z tego, jeśli myślał sekundę czy dwie przed całą resztą i dokładnie wiedział kiedy podawać. Niewiarygodnie dobrze poruszał się po boisku, potrafił zejść głębiej i zagrać mi dokładną piłkę. Jako napastnik miałem całkowitą pewność, że dostanę podanie. To robi różnicę. Kiedy oglądasz Sona z Kanem, on robi dokładnie to samo”. 

Trzeci muszkieter

Sezon 20/21 mija kibicom Tottenhamu niczym książka Jane Austen. Do tej pory romans zdążył się zacząć i rozwinąć. Zobaczyliśmy już bohaterów w malowniczych scenach, byliśmy świadkami wzniosłych momentów – nic tylko bić brawo. Powoli z tyłu głowy zaczyna się jednak czaić widmo punktu kulminacyjnego. Można być idealistą i bezgranicznie wierzyć w świetną dyspozycję reprezentanta Korei, ale można też z odrobiną krytycyzmu dostrzec, że na wynikach ponad stan nie da się przejść przez cały sezon. Można z miłością zachwycać się nad każdym dopieszczonym zagraniem Kane’a, a można cynicznie pomyśleć o jego podatności na urazy i zmęczeniu ogromem rozegranych spotkań.

Spurs forced to wait to discover extent of Kane injury - Football News -

Źródło: Football 365

Wystarczy jeden niekorzystny scenariusz i Koguty znajdą się w tarapatach. Klub cierpi na brak alternatywy dla przodującej pary. Steven Bergwijn precyzją dorównuje wstawionemu, który niestrudzenie walczy z zamkiem od drzwi. Gareth Bale może nabawić się urazu na samą myśl o pracowaniu tak intensywnie jak Son. A na formę Lucasa Moury nie czeka już pewnie nawet on sam. Ofensywni pomocnicy, którzy po objęciu Tottenhamu przez Mourinho mieli stać się osią drużyny, skończyli jako zespołowi Hyzio, Dyzio i Zyzio. Media zaczynają już pakować Allemu walizki. Lo Celso ostatnie dwa dobre mecze z rzędu zagrał w Betisie. Ndombele, któremu nie można odmówić progresu, ciągle nie spisuje się tak, aby z dumą nosić łatkę najdroższego w historii klubu. Mało prawdopodobne, żeby w przypadku gorszej formy Kane’a właśnie Francuz zamienił się w mózg drużyny.

Strach pomyśleć, że spośród wszystkich 30 bramek Tottenhamu, jedynie 4 padły bez końcowego udziału Kane’a lub Sona. To samo uczucie będzie ogarniać fanów, gdy któryś z nich położy się na murawie lub gdy co druga piłka w polu karnym przestanie kończyć się bramką. Niestety, nie wygląda na to, żeby na horyzoncie nadciągał jakikolwiek Gandalf z odsieczą.

Takich trzech, jak ich dwóch

Jeśli trzech zawodników z jednego klubu strzelało co najmniej 12 bramek w Premier League, ich zespół na koniec sezonu zajmował pierwsze lub drugie miejsce. Ze świętymi prawdami historii najlepszej ligi świata lepiej nie dyskutować. Opisywany duet praktycznie przekroczył już ten próg. Chociaż możemy wyobrazić sobie parę trzymającą drużynę w czubie ligi, równie łatwo wyimaginować sobie jak jeden gaśnie przez brak drugiego. Son i Kane to prawdopodobnie najlepsze duo biegające kiedykolwiek po boiskach Premier League. Jose Mourinho pokazuje światu najlepsze wersje tej dwójki i niewątpliwie jesienno-zimowy okres ataku Kogutów zasługuje na owację na stojąco. Teraz można się martwić o to, jak głośne będą brawa, gdy stopnieje śnieg.

 

Nie mam pojęcia, co mógłby wnieść ten opis. Pij 2,5 litra wody dziennie, segreguj śmieci, zażywaj świeżego powietrza i śpij więcej niż 6 godzin. Miłego dnia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *