Brentford debiutuje w Premier League. Co warto wiedzieć o tegorocznym beniaminku?

Po 74 latach Brentford wreszcie wraca na najwyższy poziom rozgrywkowy w Anglii i pierwszy raz wystąpi w Premier League. Triumfatorzy baraży wniosą powiew świeżości i mnóstwo emocji do sezonu 2021/22. Klub z Londynu to wielki projekt, który był realizowany latami, by móc odnieść taki sukces jak wspomniany awans. Obecni zawodnicy mogą przejść do historii i zostać legendami zespołu, którego bohaterowie raczej są znani nielicznemu gronu osób. Jedno nazwisko pozytywnie zapadło w pamięci kibiców The Bees i nam Polakom jest bardzo bliskie. Wojciech Szczęsny w 2015 roku w głosowaniu fanów został wybrany bramkarzem dekady, choć zagrał w zespole zaledwie sezon. Wówczas klub występował w League One, a obecny golkiper reprezentacji Polski był jedynie wypożyczony. W 28 spotkaniach dziesięciokrotnie zachował czyste konto i wpuścił 29 bramek przeciwników. Teraz nadszedł czas na występy wśród dwudziestu najlepszych ekip w Anglii, gdzie rywalizacja zapowiada się ekscytująco. Przed rozpoczęciem rozgrywek dobrze jest przyjrzeć się Brentford, by wiedzieć czego tak naprawdę można się spodziewać.

Koło ratunkowe

FOTO: DAVE SHOPLAND

Brentford nie byłby w tej chwili w tym miejscu gdyby nie Matthew Benham. W 2007 roku klub znajdował się w środku kryzysu finansowego. Aby móc go uratować, potrzebny był konkretny zastrzyk gotówki. Okazało się, że tajemniczy darczyńca ofiarował Pszczołom 700 tysięcy dolarów, co pomogło wyjść z tarapatów. Tą osobą był właśnie Benham, wieloletni kibic Brentfordu i biznesmen, który w 2012 roku został nowym właścicielem klubu. To założyciel między innymi firmy zajmującej się analizowaniem występów piłkarzy – Smartodds. Z niej w swojej działalności korzysta Midtjylland FC, czyli drugi klub w posiadaniu Anglika. Duński zespół został przejęty przez Benhama w 2014 roku i od razu rozpoczęły się zmiany. W 2015 roku klub z MCH Areny sięgnął po pierwsze historyczne mistrzostwo kraju, a następne lata przyniosły kolejne trofea oraz obecność w europejskich pucharach. Projekt i wykorzystanie analiz zadziałało, więc cały pomysł zaszczepiono w klubie z Londynu. Swoje rządy zaczął od totalnej rewolucji. Skład sztabu szkoleniowego uległ zmianie, a przyszłość zespołu przestała być rozpatrywana pod względem wyników. Liczył się progres, który wymagał często niekonwencjonalnych decyzji, jak rezygnacja z klubowej akademii. W środowisku Brentford jest on bohaterem, który zupełnie zmienił całą filozofię i wprowadził zespół na wyższy poziom.

Architekt

FOTO: fourfourtwo.com

Wraz z nowymi utalentowanymi zawodnikami do Premier League trafia także jeden z bardziej interesujących trenerów. Thomas Frank zna ten klub niemalże jak własną kieszeń. W 2016 roku opuścił duńskie Broendby, by zostać asystentem pierwszego trenera Deana Smitha. Gdy ten przeniósł się na Villa Park, Frank otrzymał kredyt zaufania i został jego następcą. Nowy szkoleniowiec Brentford od razu rozpoczął ciężką pracę z zespołem, która wyraźnie zaowocowała w ubiegłym sezonie. Droga nie była prosta, zważywszy na to, że w poprzednich dwóch sezonach Pszczoły również lądowały w barażach bez upragnionego zwycięstwa. Kiedy wydawało się, że drużyna spokojnie się zakwalifikuje, nagle zaczynały się wpadki i kończyło się zaledwie na fazie play-off. W tym roku ponownie zobaczyliśmy zespół z Londynu w tym ekscytującym “turnieju”, lecz wreszcie udało się udowodnić swoją wartość i skutecznie wykorzystać swoje atuty. Kiedy Brentford zaczyna dyktować warunki, nie ma mowy o nudnym spotkaniu. Takim meczem był sam finał baraży, kiedy to Swansea na początku zupełnie oddało piłkę podopiecznym Franka, a ci bezkompromisowo przeszli do działania. Szybkość, przemyślane podania i kreatywność poszczególnych graczy zadecydowała o przewadze nad przeciwnikami. Łabędzie wyglądały na drużynę pozbawioną planu na grę. Czerwona kartka dla Jaya Fultona pozbawiła nadziei ekipie Steve’a Coopera, a Brentford bezpiecznie dowiózł korzystny wynik. Przez ostatnie dwa sezony drużyna Thomasa Franka była najskuteczniejszą ze wszystkich. Duńczyk świetnie operuje składem i wykorzystuje charakterystykę poszczególnych zawodników. Jest elastyczny i nie trzyma się jednej taktyki. Brentford pod jego wodzą grał w ustawieniu z trzema środkowymi obrońcami (343 lub 3412) a także z klasyczną czwórką z tyłu w formacji 433. Pszczoły zakładają wysoki pressing na rywalach, są w nim agresywni i intensywni. Zdarza się, że ekipa Franka przez to tworzy sobie problemy, gdy przeciwnicy uporają się z nacierającymi graczami zyskując tym samym mnóstwo wolnych przestrzeni do wyprowadzenia ataku. Podopieczni duńskiego szkoleniowca to druga najmłodsza drużyna Championship w ubiegłym sezonie i piąta pod względem posiadania piłki. Odpowiednio przełożony ofensywny styl gry preferowany przez Pszczoły powinien przekonać do siebie widzów Premier League, którzy z większą chęcią będą oglądali ich zmagania.

Terminator

Prawdopodobnie najbardziej wyczekiwany zawodnik z Championship w Premier League obok Emiliano Buendii. Ivan Toney ma za sobą kosmiczny sezon i z całą pewnością nie jest to stwierdzenie na wyrost. 25-latek został królem strzelców rundy zasadniczej z 31 bramkami na koncie, wyprzedzając tym samym rekord Glenna Murraya z sezonu 2012/13. Dołożył do tego 10 asyst, dzięki czemu w klasyfikacji kanadyjskiej niewielu rywali mu zagrażało. Wynik ten o tyle budzi podziw, gdy zdamy sobie sprawę, że to dopiero pierwszy sezon napastnika The Bees w Championship. Wcześniej został odrzucony przez Newcastle, skąd trafił do Peterborough i został najlepszym strzelcem League One. Potem trafił do Brentford aby zastąpić odchodzącego Ollie Watkinsa. Stanął na czele zespołu prowadząc go do baraży, w których udało się pokonać przeciwników i osiągnąć wymarzony cel. To zawodnik naprawdę uzdolniony. Potrafi fantastycznie znaleźć się w polu karnym. Dobrze radzi sobie w pojedynkach siłowych z przeciwnikami przez co zdobywa sporo bramek głową. Od 6 października 2018 rroku nie zmarnował rzutu karnego, biorąc charakterystyczny dla siebie krótki rozbieg. Kłopot sprawia mu gra przeciwko drużynom broniącym się głęboko, pokazał to chociażby pierwszy mecz półfinałowy baraży przeciwko Borunemouth, gdzie był niewidoczny i ciężko mu było znaleźć się przy piłce w dogodnym miejscu do oddania strzału. Nie jest to gracz podatny na kontuzje. Ostatnią odnotowano jeszcze podczas pobytu w rezerwach Newcastle. W ubiegłym sezonie opuścił zaledwie jedno spotkanie wskutek zawieszenia za czerwoną kartkę. W ciągu sezonu mnóstwo mówiło się o zainteresowaniu 25-letnim snajperem przez kluby Premier League, między innymi Brighton czy West Ham. Teraz wydaje się, że Anglik pozostanie na Brentford Community Stadium i pomoże ekipie Thomasa Franka w utrzymaniu się. Co więcej motywacja będzie gigantyczna. W wywiadzie po zwycięskim finale baraży powiedział, że zamierza udowodnić wszystkim swoją jakość i co poniektórym hejterom zamknąć usta. Antyfani talentu Toneya przyszywają mu łatkę „Championship Player” i powątpiewają w powtórzenie fantastycznych liczb na szczeblu Premier League. Znając determinację Toneya można przypuszczać, że zrobi wszystko, aby wytrącić kolejne argumenty z rąk przeciwnikom jego talentu.

Polityka transferowa

Foto: afl-architects.com

Istnieje niewiele drużyn, które pomimo sprzedaży swoich gwiazd potrafią sobie poradzić bez większych problemów. Brentford należy właśnie do nich i tym samym budzi podziw oraz zdumienie. Kluczowe w odpowiednim zarządzaniu klubem jest rozsądne wykorzystywanie przychodów, między innymi z transferów. Zespół The Bees może być uznawany za wzór pod tym aspektem. W ostatnich kilku latach z roku na rok wyróżniający się na tle ligi zawodnicy udają się poziom wyżej do Premier League. Drużynę opuszczały takie postaci jak Chris Mepham, Neal Maupay, Ezri Konsa czy Said Benrahma. Każda z tych transakcji kończyła się korzystnym dla klubu profitem. I tu warto podkreślić jedną niezwykłą rzecz. Jeśli chodzi o transfery zawodników, Brentford od sezonu 2014/15 nie wydał większej sumy pieniędzy od tej, którą zarobili z ich sprzedaży. Projekt trwający od wielu lat nie zatrzymywał się, a na miejsce gwiazd przychodziły kolejne. Największym sukcesem z pewnością są dwa deale dokonane latem 2020 roku. Ollie Watkins, jeden z ważniejszych elementów układanki Thomasa Franka, odszedł do Aston Villi za sumę 34 milionów euro. Aby go zastąpić, Brentford zakupił wspomnianego już Ivana Toneya za 5,6 miliona euro. Statystyki jeszcze lepsze niż u Watkinsa, po prostu zakup-marzenie. Takie rozsądne działania na rynku sprawiają, że do klubowej kasy wpływają duże kwoty, a zyski są przeznaczane na przeróżne cele. W 2018 rozpoczęto budowę nowego stadionu – Brentford Community Stadium, które do użytku oddano w 2020 roku. O losy zespołu  częściowo możemy się nie martwić, błędy popełniane na rynku transferowym przez Fulham z sezonu 2018/19 raczej im nie grożą. A skoro o transferach mowa…

Letnie polowanie

Brentford powoli zabiera się za kompletowanie składu na sezon 2021/22. W czerwono-białych koszulkach od tego okienka będą występować Kristoffer Ajer oraz Frank Onyeka. Ajer to 23-letni środkowy obrońca z Celticu Glasgow mierzący 198 centymetrów wzrostu. Jest 23-krotnym reprezentantem Norwegii, który z powodzeniem radzi sobie w pojedynkach powietrznych i naziemnych oraz dysponuje zadziwiająco (patrząc na warunki fizyczne) dobrą kontrolą piłki. Jeśli na dłuższą metę Thomas Frank zamierza grać trójką w obronie, to prawdopodobnie będzie on występować w centrum defensywy. Natomiast Frank Onyeka to Nigeryjczyk pozyskany z Midtjylland grający na pozycji środkowego pomocnika. Najważniejszymi cechami 23-latka jest pracowitość i wytrzymałość. To zawodnik nie do zdarcia, świetny w odbiorze i niezwykle wybiegany. Środek pola w Brentford jest mocno obsadzony, więc ciężko przewidzieć jakie są szanse na jego regularne występy. Na pewno wniesie do zespołu mnóstwo energii i ruchliwości.

Obecność Pszczół w szeregach Premier League wniesie dużo kolorytu. Powtórzenie wyczynu beniaminków sprzed lat takich jak Leeds United czy Wolverhampton będzie trudnym zadaniem, ale miejmy nadzieję, że ich przygoda z elitą angielskiej piłki nie zakończy się zbyt wcześnie. Powodów jest sporo – interesujący projekt, utalentowani zawodnicy, a także kibice. Fani Brentford zasiadający na trybunach swojego stadionu regularnie dają pokaz wielkiej miłości do klubu tworząc fantastyczną atmosferę i nieustannym dopingiem starają się napędzać oraz motywować ulubieńców w czerwono-białych koszulkach. Już w historycznym debiutanckim spotkaniu w Premier League będą gościć utytułowanego sąsiada zza miedzy – Arsenal. Trzymajmy kciuki za to, aby do czasu rozpoczęcia rozgrywek nic się nie zmieniło w kwestii obostrzeń na wyspach i kibice pojawili się na stadionach jak w końcowych kolejkach ubiegłego sezonu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *