Barcelona w tarapatach. Co się dzieje z klubem z Camp Nou?

Sytuacja Barcelony na przestrzeni tygodni zaczyna stawać się coraz bardziej niepokojąca. Drużyna notuje gorsze wyniki i obrona mistrzostwa Hiszpanii powoli staje się ciężka do wykonania. Nawet piłkarze zaczynają wątpić w możliwość sięgnięcia trzeci raz z rzędu po cenne krajowe trofeum. Pokazuje to między innymi wypowiedź Gerarda Pique, która odbiła się szerokim echem w hiszpańskich mediach.

Widząc to, co działo się w dwóch pierwszych kolejkach, będzie nam bardzo trudno zdobyć mistrzostwo Hiszpanii, bo nie wydaje mi się, by Real jeszcze stracił punkty.

Te słowa brzmią dość szokująco, gdyż wcześniej z ust chociażby kapitana Dumy Katalonii, czy innych zawodników, nie padały. Gra Barcy pozostawia sporo do życzenia i zamartwienie wśród sympatyków Cules jest uzasadnione. A wszystko co złe zaczęło się już w meczu przeciwko Sevilli na Ramon Sanchez Pizjuan. Wówczas podopieczni Julena Lopetegui’ego pokazali ducha walki i konsekwentnie wykonywali swoje plany taktyczne. Gwiazda Katalończyków Leo Messi był pilnowany przez Fernando i Diego Carlosa, którzy nie dawali Argentyńczykowi wielu szans na zagrożenie pod własnym polem karnym. Zabójczo szybkie kontry Los Nervionenses wprawiały linię defensywną Barcelony w gigantyczne problemy. Starcie zakończyło się bezbramkowym remisem, lecz o spokojnym wieczorze nie można było opowiadać. Zmartwiona twarz Messiego oznaczała, że w zespole z Camp Nou jest problem.

Spotkanie z Celtą Vigo również nie zapowiadało się na łatwą przeprawę. Choć w pierwszej połowie błysk Messiego i Luisa Suareza dał Blaugranie dwa gole, to postawa w grze obronnej była nie do pomyślenia. Owszem, rzut wolny po „faulu” na Rafinhii nie powinien zostać podyktowany, ale w ostatniej minucie fatalne pudło Nolito mogło zawarzyć na klęsce drużyny Quique Setiena. Znów widać było po piłkarzach gości bezsilność i bezradność. Po tym spotkaniu zaczęły się kolejne dywagacje na temat konfliktu na linii piłkarze-sztab szkoleniowy. Argument ku temu dał Messi, który rzekomo ignorował polecenia asystenta Edera Sarabii.

Sprawa problemów finansowych Barcelony poruszana jest niezwykle często i spodziewane są liczne sprzedaże z klubu. Jedna z nich została ogłoszona 29 czerwca. Arthur Melo przechodzi do Juventusu, natomiast do Dumy Katalonii po zakończeniu obecnych rozgrywek dołączy Miralem Pjanić. Opuszczenie przez brazylijskiego pomocnika Camp Nou w dużej mierze zostało uwarunkowane poszukiwaniem budżetu. Brazylijczyk ponadto nie spełniał oczekiwań, które ze względu na narastające kłopoty rosły tylko wyżej. Pozyskanie Bośniaka to dobry pomysł, gdyż Pjanić ma naprawdę imponujący przegląd pola i posiada fantastyczną inteligencję boiskową. Potrafi odpowiednio kontrolować i regulować tempo przeprowadzanych akcji. Jego minusem i to w kwestii dość kluczowej jest wiek. Zawodnik Juventusu ma 30 lat, co wyklucza jakikolwiek długofalowy plan na wykorzystanie i opieranie gry Barcelony na tym graczu. I to odsłania kolejny problem, mianowicie wymiana pokoleniowa, której… w Barcy nie widać.

Leo Messi – 33 lata
Luis Suarez – 33 lata
Gerard Pique – 33 lata
Arturo Vidal – 33 lata
Ivan Rakitić – 32 lata
Jordi Alba – 31 lat
Sergio Busquets – 31 lat

Barcelona może martwić się co do teraźniejszości, lecz przyszłość również nie napawa optymizmem. Zawodnicy obecnie decydujący o wyglądzie podstawowej jedenastki w większości są piłkarzami ponad trzydziestoletnimi, a następców na te pozycje brakuje. Są to gracze niewyróżniający się na tle całej drużyny (na przykład odchodzący Arthur), niezwykle podatni na kontuzje (Umtiti) albo transferowe niewypały (Dembele). Co gorsze, polityka transferowa Barcelony woła o pomstę do nieba jeśli chodzi o młodych piłkarzy. Ogłoszony został transfer definitywny Marca Cucurelli do Getafe za 10 milionów euro. Statystyki 21-letniego Hiszpana choć całkiem przyzwoite, nie przekonały władz klubu.

Latem zespół opuści także Carles Perez, który na stałe zamieni barwę na bordową koszulkę AS Romy. Niewykluczone, że Schalke 04 zaoferuje transfer definitywny wypożyczonemu na Veltins Arene Jean-Clair’owi Todibo. Kolejne, znacznie mniej znane nazwisko, to Marc Jurado. Szesnastoletni prawy obrońca odrzucił ofertę przedłużenia kontraktu od Barcelony i prawdopodobnie uda się do zespołu Manchesteru United. To pokazuje, że słynna La Masia drastycznie schodzi w cień i nie jest tak atrakcyjnym kierunkiem dla młodych adeptów piłki nożnej. Obecnie naprawdę trudno jest przebić się będąc piłkarzem młodzieżowych drużyn Blaugrany, a jak już znajdzie się w pierwszym zespole, ta przygoda kończy się różnie. W początkowej fazie swojej kariery są Ansu Fati i Riqui Puig, którzy na tle partnerów z zespołu radzą sobie naprawdę dobrze. Duże wrażenie wywarł w ostatnich spotkaniach ten drugi. 20-letni środkowy pomocnik imponuje ruchliwością i swobodą przy piłce, nie boi się podejmować niekonwencjonalnych decyzji i zdecydowanie wyróżnia się na murawie.

Polowanie na czarownice wciąż trwa i najbardziej obwinianą osobą jest rzecz jasna Josep Maria Bartomeu. Kres jego działalności nadejdzie w przyszłym roku wraz z wyborami na nowego prezesa Barcelony. Kibice upatrują w tym okazję na poprawę w zarządzaniu klubem i rozsądne podejście, jednak nie jest powiedziane, że kandydaci Victor Font czy Joan Laporta, zażegnają kryzys jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki. Media swoją sieć zarzucają także na postać Quique Setiena. Spekuluje się pożegnanie z posadą menedżera po zakończeniu obecnych rozgrywek, a nawet jeszcze wcześniej. Według Catalunya Radio jeśli Barcelona straci szansę na zdobycie tytułu mistrzowskiego, już wtedy 61-latek opuści Camp Nou, a jego miejsce tymczasowo zajmie obecny trener rezerw Gaizka Pimienta. Suchej nitki na obecnym szkoleniowcu nie zostawił także brat Antoine Griezmanna. Pytanie brzmi, co w takiej sytuacji wydarzy się później, kto obejmie ster tonącego statku. Ciekawe słowa wypowiedział ostatni legendarny Xavi Hernandez.

Tym, co dziś mnie najbardziej ekscytuje, jest powrót do Barcelony, by być jej trenerem i by odnosić z nią sukcesy. Wraz ze swoim sztabem haruję, by wrócić i ta idea nas niesamowicie ekscytuje.

Być może to on dostanie szansę na wcielenie w życie swojej wizji Dumy Katalonii. Na tą chwilę wiele jest niewiadomych, ale działania ku lepszemu powinny zostać podjęte już w tym momencie, nim będzie za późno. Cadena SER poinformowało o zawieszeniu rozmów kontraktowych pomiędzy Messim a klubem, gdyż jest zdruzgotany wydarzeniami, które otaczały Blaugranę. Brzmi to jak największy koszmar, lecz upatruję w tym pewien plus. Drużyna musi prędzej czy później nauczyć się grać bez Argentyńczyka, w znaczeniu, by nie polegać tylko i wyłącznie na jego osobie. Nadchodzi pora, by stworzyć w Barcelonie kolektyw i zespół grający razem, bez wybijających się nazwisk. To, co fantastycznie funkcjonuje w Liverpoolu czy Bayernie Monachium. Duma Katalonii znajduje się pod ścianą i nie łatwo jest upatrywać światełka w tunelu. To nie koniec zmagań mistrzów Hiszpanii w rozgrywkach ligowych i jeśli żywe są ambicje zawodników, to czas wziąć się w garść i udowodnić, że nadal są w stanie sięgać po trofea.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *